niedziela, 1 września 2013

kot Jerzy, Kot Jędrek króliczka Brunhilda :)

Czoraj ( mówiąc w języku Wiki ;))  mieliśmy gości :) więc chwalić się będę dzisiaj :)

O naklejkach firmy www.oklejaj.pl  dziś - po upływie czasu mogę napisać, że jestem z nich mega zadowolona :) przez ten czas nic nie trzeba było doklejać, poprawiać.. i wszystko się trzyma :) a jak elegancko wygląda.

  Naklejka nad łóżkiem Maćka :)

 Koty Hani :) ( fioletowe, a na stronie jest cała masa kolorów do wybrania :)
 
Kolor ścian jest ciemnobłękitny :)  Podczas odmalowywania ścian okazało się, że część ozdób tam umieszczonych odchodzi.. z tynkiem ( albo gładzią?? - w każdym razie to co odchodziło nie było grube, ale ślady widoczne..) .. znaczna część.., dwie ściany wyglądały strasznie.. na tej drugiej w pewnym momencie już nic nie odklejałam tylko zamalowywałam farbą, co w efekcie ostatecznym wcale nie wyglądało lepiej.. gorzej też nie :D  
Na szczęście w tym tygodniu czekała na nas miła niespodzianka.. Sąsiadka przyniosła przesyłkę, która doszła podczas naszej nieobecności.. Otwierałam ją z ciekawością, bo nadawca zapowiadał się interesująco :)
 
Postanowiłam, że ani Hania ani Maciej nie dowiedzą się o nowych przybyszach :) Zgodnie z instrukcją arkusze wyjęte z tuby powędrowały pod dywan żeby się wyprostować.
Tymi pierwszymi zajęłam się sama. Idea jest super - Bobomy wycina się samodzielnie. Można je potem dopasować jak się gdzie i się  podoba :)
Hani dzień wcześniej powiedziałam, że u niej w pokoju ktoś zamieszka :) że będzie miała bobomowych przyjaciół :):)
No i zamieszkało :)
Muszę przyznać, że bobomy idealnie pokryły wszystkie niedoskonałości :D dobrze się trzymają i nie widać pod spodem ani wypukłości ani wklęsłych "placków" :D A jak cudnie wyglądają.. bajecznie i fantastycznie :) Maciej stwierdził, że wyglądają jak "naprawdę namalowane" :)
 
 Ten zamieszkał na drzwiach od biurka :)

 Super są, prawda??

 Koło łóżka Hani nie mogło zabraknąć kolejnego kota :)

 Framugę trzeba przytrzymać :) a jak się przesunie??

 Zalegam pod wieszakiem :)
 
Więcej zdjęć kolejnym razem, bo coś mi się zbuntowało i nie chce przesłać takich całościowych :D
Niespodzianka się udała :) Dzieci zachwycone :) ..choć Maciej prosił żeby na wysokości jego łóżka nic nie fruwało :) wymarzony TIR wystarczy :) ale to już lat " naście" :D:D
 
 
Kolejne bobomy czekają na nowych mieszkańców naszego Domu :)  toż każdy chciałby mieć przyjaciela.. zwłaszcza w nowym miejscu :)


Koniec wakacji..  trzeba to jakoś uczcić :) no to były lody dla dzieci, pyszna kawa dla dorosłych :)
.. choć tak dzisiaj sobie pomyślałam, że w tym momencie jeszcze nie odczujemy tak szkoły.. Tylko Maciek jest "uczący się" .. Bo Maluchy zerówkowe :) ..ale wszystko wskazuje na to, że niedługo się to zmieni :) Za chwilę jeszcze prasowanie koszul, aparat przygotowany na poranne uwiecznienie uczniów :) I jesteśmy przygotowani :)

Dzisiaj odwiedzili nas przesympatyczni goście - Ania i Marcin z Wrocławia :) przywieźli dzieciom art. szkolne, kosmetyki, pluszaki ( kilka już ma nowych właścicieli - to była miłość od pierwszego wejrzenia :)) -nie mogłam odmówić :) inne czekają na pustych jeszcze łóżkach.. wszystko się przyda bardzo - jeszcze raz dziękujemy ślicznie :)


Na spacerze dzięki naszym chłopcom poznaliśmy "nową" markę samochodu  :D
- forsche kariera :D:D

piątek, 30 sierpnia 2013

a życie trwa..

rozstania są trudne za każdym razem.. niezależnie od tego, czy dzieci były "łatwe czy trudne do kochania".. nie da się nie odczuć - jakby nie patrzeć -" utraty" kogoś z kim się mieszkało, przebywało często 24h przez ponad półtora roku.. choć oczywiście cały czas z tyłu głowy jest ciągle obecna ta myśl, że to na zastępstwo.. ale ta myśl w głowie jest, nie w sercu..

Sprzątam, odkurzam, czyszczę "na błysk" i mi z tym lepiej.. 
Myśl o przygotowaniach do przyjęcia kolejnych dzieci mimo wszystko też pomaga.. bo trzeba się zebrać..

Od września czeka nas też więcej pracy.. bo szkoła, bo zajęcia pozalekcyjne ( jeszcze nie mam pomysłu na to "jakie" bo dzieci -poza Maćkiem wiekowo jeszcze nie "łapią" się do świetlicy..
Na pewno logopeda, jakieś zajęcia plastyczne bo i Hania i Gracjan lubią.
więcej pracy bo i ja wracam na pół etatu do poprzedniego zajęcia :) - szkoła - nauczanie indywidualne.. dzisiaj była pierwsza rada pedagogiczna..

Dzisiaj krótko..

Jutro pokażę efekty zmian w pokoju u Hani i Maćka :)

A tak z ostatnich dni :
- ciociu tam ktoś urmnął ( mijając krzyż na drodze)
- a tam jest kościoprut?

- Wiki czemu płaczesz? ... "bo czoraj musiałam umyć ręce..."

- ciociu zrobisz na kolację smażone parówki??
-zrobię
- a będę mógł je zjeść?? :D:D

czwartek, 29 sierpnia 2013

i znowu się żegnamy..

Trochę trudno ogarnąć się po 10 dniowym wyjeździe w 11 osób.. a w tym samym czasie normalnie żyć ( w sensie, że obiad, że zakupy, że zajęcie czymś dzieci, że sprzątanie, jakieś ciasto, spacer) w związku z czym.. walizka i dwie torby jeszcze nie rozpakowane.. Ale  jakieś 12 prań już poszło :D ( bo dzieci ciągle się brudzą a w czasie wyjazdu nie prałam wcale.. do tego doszły ręczniki, koce, 3 śpiwory.. ) i cała sterta przede mną..

Po powrocie do domu czekało na nas kilka miłych niespodzianek :) Dziękujemy Pani Marcie i Kubie za kolejne paczki :) Pani Agacie za ubranka :) Pani Elizie za książki dla chłopaków :)

Poza tym dowiedzieliśmy się, że porozumienie, na które czekaliśmy tak długo zostało podpisane :) To dla nas najważniejsza wiadomość bo porozumienie to pozwala nam funkcjonować :) DZIĘKUJEMY!!

Rodzice "naszych" chłopców  złożyli wniosek o powrót dzieci do domu..  Rozprawa odbyła się dzisiaj.. sędzia zdecydowała, ze chłopcy mogą już wrócić do domu.. W związku z prośbą rodziców postanowienie było ważne "od zaraz"..  Nie byliśmy na to przygotowani więc pakowanie było szybkie.. Mam nadzieję, że to będzie udany powrót..
Powodzenia chłopaki! Cieszę się, że mogłam Was poznać i jestem dumna, że tyle osiągnęliście :) Oby tak dalej i w tym kierunku..

wracamy... przez Malbork :D

Malbork był planowaną dla dzieci niespodzianką. I tu kolejne ( po środzie muzealnej..) niedopatrzenie z naszej strony - głównie z powodu nieplanowanego wcześniej przełożenia powrotu o jeden dzień.. Cały czas byliśmy pewni, że wracamy w niedzielę, więc potem nie wpadłam na to, że dzień później muzeum może być zamknięte..
Nie zobaczyliśmy wszystkiego.. ba.. przeglądając stronę zamku wiem, że właściwie to wiedzieliśmy niewiele.. ale sam zamek, ciekawie opowiadający przewodnik  zrobiło na nas i na dzieciach wrażenie..
Zamek w Malborku http://www.zamek.malbork.pl jest piękny, widać jak bardzo Krzyżacy przywiązywali wagę do bezpieczeństwa, a właściwie obronności swej siedziby :)  Mieliśmy możliwość spacerowania po tarasach zamku :)
Mogliśmy obejrzeć wielki piec, który ogrzewał Wielki Reflektarz.. kaplicę Sw. Anny .. dziś można tam zobaczyć  trzy oryginalne, kamienne płyty nagrobne ..
Zamek niewątpliwie robi wielkie wrażenie...

  Co jest za tymi drzwiami??... Ciekawość to pierwszy stopień do.. wiedzy :)

 Sympatyczny Krzyżak :) pozuje z naszymi dziećmi :) żadne nie odmówiło sobie zdjęcia :)

.. kurczę dopiero na zdjęciach widzę jak nas .. dużo :):) bo to, że rzucamy się w oczy i ludzie się czasem oglądają i.. liczą dzieci :D:D  to już zauważyłam ;)

 Musimy jechać w stronę Legnicy.. ostatnie fotki na pożegnanie.. pięknie tu jest..

 W drodze do domu :)
 
W tym miejscu - w związku z tym, że dotarłam do końca naszego wakacyjnego wyjazdu chciałabym ponownie podziękować tym, dzięki którym było tak ciekawie, dzieci mogły całą masę atrakcji zobaczyć, poznać, dotknąć i mam nadzieję zapamiętać :)
Po pierwsze
- http://sw-ducha.nocujtu.pl/  (profil na fb: Noclegi w Trójmieście) .. za bardzo ulgowe potraktowanie nas  i umożliwienie noclegu w tak fantastycznym mieście..  Polecamy.
- www.saluti.pl :)  za wsparcie w postaci świetnych produktów :) dzięki przesyłce byliśmy w stanie odłożyć na wyjazd :)
- UM w Gdańsku za gadżety i upominki dla dzieci
- http://www.hewelianum.pl/  za mile spędzony czas na wystawie interaktywnej i za cierpliwość :)
- www.swiatlabiryntow.blogspot.com  - za świetną rodzinną zabawę :)
-  Gdańskiej Organizacji Turystycznej http://www.gdansk4u.pl/kartaturysty  za 24h kartę turysty :)
- Pani Kindze Kuczyńskiej  z www.mamadoo.pl  za umożliwienie nam udziału udziału w Festiwalu FROG w Gdyni,
- Renacie i Piotrowi Ż. :) 
- Agnieszce, Mariuszowi i Alkowi :) - za opiekę nad Ewitą i domem :)
 

środa, 28 sierpnia 2013

wyjazd, wyjazd i ..po wyjeździe :)

W związku z tym, że dzieci odpoczywają po obiedzie, a ja chwilowo mam dość prania/składania/rozpakowywania... i zostały jeszcze dwa dni do opowiedzenia.. :) jestem :)

Jako, że pogoda się poprawiła nasza najstarsza młodzież zaczęła napomykać, że słońce.. że może jeden dzień dłużej..  W związku z tym, że nasze finanse nie pozwalały na jeden dzień dłużej w mieszkaniu postanowiliśmy zadzwonić do naszych znajomych z Pogotowia Rodzinnego z pytaniem, czy nie "przechowaliby" :D nas jeszcze jedną noc w namiotach:) Zgodzili się :) a my po spakowaniu się i posprzątaniu - zgodnie z sugestią - zgodziliśmy się na resztę dnia na plaży. Było bardzo wietrznie, ale ciepło :)
Mnie nikt nie namówiłby na wejście do wody, ale byłam jedyną, która gardziła, wg mnie zimną wodą :D
 szaleństwa taty i syna :D


 Fale były naprawdę duże..  i ziiiimne :)
 
 
Na kolację smażona rybka :)  - smakowała wszystkim :) - najbardziej chyba Gracjanowi - swój talerz wyczyścił jako pierwszy :) a porcję miał solidną :D:D, pożegnanie z morzem .. było już po zmroku jak dojechaliśmy  na miejsce :)  Noc była wyjątkowo zimna, ale poranek po raz kolejny przywitał nas słonecznie .. aż szkoda było się pakować..
czekała nas jeszcze jedna atrakcja - a dla dzieci niespodzianka :) Zwłaszcza dla starszych chłopców.
Okazało się jednak, że podobało się wszystkim :) ale o tym następnym razem :):):)

wtorek, 27 sierpnia 2013

świat labiryntów..

Kto nie był MUSI tam być.. świetna zabawa,  fantastyczna przygoda i przesympatyczni ludzie :)
O czym mowa??  Odkryliśmy http://swiatlabiryntow.blogspot.com/   
Dojechaliśmy w sobotę 24 sierpnia :) 
Po szkoleniu ( masa śmiechu i zabawy :))  usłyszeliśmy, że labirynt to „Dzika Wyspa” zamieszkałą przez egzotyczne plemię „Bulla-Bulla”. Wyspa stała się bardzo niebezpieczna, ponieważ z klatki uciekł olbrzymi goryl, który teraz straszy sympatycznych mieszkańców wioski. Zwierzę uciekając zabrało wyspiarzom ich czarodziejskie mikstury. Złośliwy goryl ukrył buteleczki gdzieś pośród straszliwego labiryntu. Mieliśmy pomóc plemieniu „Bulla-Bulla” odzyskać ich skarb!

Podzieliliśmy się na dwie drużyny :)
1. Sebastian, Oskar, Maciek, Gracjan, Nicolas i Piotrek
2.  Ja z Gabrysiem  ;) ( w nosidle), Patrycja, Wiktoria, Hania, Maciej, Grześ.

Dostaliśmy mapy. Wyruszyliśmy niemal jednocześnie ( yyy.. no dobra.. jako, że w naszej drużynie  była przewaga kobiet wymusiłyśmy 10 sekundowe pierwszeństwo ;))    I zaczęła się zabawa...  Było trudno. Kilka razy zgubiłyśmy się :D:D ( a tak - dało się :))  raz prosiłyśmy mijanych ludzi o pomoc w .. lokalizacji miejsca, w którym stałyśmy...  Ale śmiechu było co niemiara.. miałyśmy 3 części "mikstury" z ..7..  jak okazało się, że nasi chłopcy już skończyli i są na moście informującym o zakończeni wyprawy :D 
Dwa zdarte kolana, trochę łez,  jeszcze więcej chichotów, śmiechów i ..zakrętów.. i jakąś godzinę później :D  my również byłyśmy gotowe :) ( gotowi :D)  Potem jeszcze "tylko" hasło :D  i JEEEEST!! udało się :):)   Fantastyczne miejsce :) bez ograniczeń wiekowych :D
 

Poniżej szkolenie w labiryncie linowym :)
  Wchodzimy :D  Hanka standardowo bez butów :)  - kot dla ochrony przed gorylem :) Podziałało - wyszliśmy zdrowi :) i prawie - cali :)


  Po zabawie  - kolejna atrakcja  - labirynty mniejszego formatu :) ale równie ciekawe :)
 
Pani Agnieszko dziękujemy!! Mam nadzieję, że uda nam się do Was jeszcze wrócić, zwłaszcza, ze tym razem nie udało nam się odwiedzić motylarni :)
 

Maersk - największy kontenerowiec :)

W piątek wróciła piękna pogoda :) Przedpołudniowo - plaża, woda, ... wiatr i wielkie fale.. ;) flaga była czerwona więc zdecydowałam, że nasze dzieci kąpieli nie zażyją..  bo skoro uczymy, że są zasady, regulaminy, itp. do których się trzeba stosować.. to się tego trzymamy... poza tym skoro flaga jest czerwona to kąpiel niekoniecznie jest bezpieczna..
Ale piasek i woda to nie tylko kąpiel :) Dzieci nie miały najmniejszych problemów ze zorganizowaniem czasu :) Konstruowanie budowli z piasku, patyków i muszelek, zakopywanie się nawzajem w piasku ( to chyba była najciekawsza dla nich zabawa :))  szukanie muszli :) i bursztynów ( przywieźliśmy do domu całkiem sporo :))
  Nie tylko Hania była tak zadowolona po zasypaniu piaskiem :) Na zdjęciach mamy jeszcze bardziej uradowane buzie :) Nie było możliwości - poza Gabrysiem -który niekoniecznie dał się posypywać piaskiem :D - żeby kogoś ta atrakcja ominęła :) dzieci ustawiały się w kolejce :)

 A tu jedna z  konstrukcji chłopaków :) Baardzo się napracowali :)

 .. hmm.. nie powiem kto jest w środku :) Mieliśmy kłopot z wyciągnięciem dziecia z dziury bo krzyczało , że chce wrócić :D
 
Po obiedzie udaliśmy się w okolice rynku - tam imprezę zorganizowała firma Maersk. Największy kontenerowiec świata przypłynął do Gdańska. Odwiedzilismy w związku z tym 'Miasteczko Maersk". Chłopcy byli zainteresowani jak zbudowany jest statek. Młodsi mieli okazję uczestniczyć w organizowanych przez animatorów zabawach i konkursie :) Nawet Piotrek, który na początku bardzo się opierał zdecydował się i.. również wygrał :)

 Hania na "patelni" przenosi "jajko" po długim torze przeszkód :) Udało się za drugim razem :) Brawo!

 Sebastian wziął sobie za cel pokazanie statku dzieciom żeby mogły sobie porównać z tym co widziały na zdjęciach i tablicach w "Miasteczku"..  dotarliśmy.. Sebastian z większością dzieci poszedł bliżej po plaży. Ja z Wiki i Mackiem zostałam w busie.. ze względu na temperaturę powietrza.. siedzimy.. opowiadam o kontenerowcu Maluchom.. opowiadam, pokazuję.. Maciej pyta, Wiki tylko słucha.. po 5 może 10 minutach pada pytanie... "ciociu a gdzie jest ten statek??" .. :D
 
Wieczorem udało nam się odpocząć.. Patrycja z Oskarem poszli szaleć :) a my przy filmie, kawie, na spokojnie.. miło :)