czwartek, 29 sierpnia 2013

i znowu się żegnamy..

Trochę trudno ogarnąć się po 10 dniowym wyjeździe w 11 osób.. a w tym samym czasie normalnie żyć ( w sensie, że obiad, że zakupy, że zajęcie czymś dzieci, że sprzątanie, jakieś ciasto, spacer) w związku z czym.. walizka i dwie torby jeszcze nie rozpakowane.. Ale  jakieś 12 prań już poszło :D ( bo dzieci ciągle się brudzą a w czasie wyjazdu nie prałam wcale.. do tego doszły ręczniki, koce, 3 śpiwory.. ) i cała sterta przede mną..

Po powrocie do domu czekało na nas kilka miłych niespodzianek :) Dziękujemy Pani Marcie i Kubie za kolejne paczki :) Pani Agacie za ubranka :) Pani Elizie za książki dla chłopaków :)

Poza tym dowiedzieliśmy się, że porozumienie, na które czekaliśmy tak długo zostało podpisane :) To dla nas najważniejsza wiadomość bo porozumienie to pozwala nam funkcjonować :) DZIĘKUJEMY!!

Rodzice "naszych" chłopców  złożyli wniosek o powrót dzieci do domu..  Rozprawa odbyła się dzisiaj.. sędzia zdecydowała, ze chłopcy mogą już wrócić do domu.. W związku z prośbą rodziców postanowienie było ważne "od zaraz"..  Nie byliśmy na to przygotowani więc pakowanie było szybkie.. Mam nadzieję, że to będzie udany powrót..
Powodzenia chłopaki! Cieszę się, że mogłam Was poznać i jestem dumna, że tyle osiągnęliście :) Oby tak dalej i w tym kierunku..

wracamy... przez Malbork :D

Malbork był planowaną dla dzieci niespodzianką. I tu kolejne ( po środzie muzealnej..) niedopatrzenie z naszej strony - głównie z powodu nieplanowanego wcześniej przełożenia powrotu o jeden dzień.. Cały czas byliśmy pewni, że wracamy w niedzielę, więc potem nie wpadłam na to, że dzień później muzeum może być zamknięte..
Nie zobaczyliśmy wszystkiego.. ba.. przeglądając stronę zamku wiem, że właściwie to wiedzieliśmy niewiele.. ale sam zamek, ciekawie opowiadający przewodnik  zrobiło na nas i na dzieciach wrażenie..
Zamek w Malborku http://www.zamek.malbork.pl jest piękny, widać jak bardzo Krzyżacy przywiązywali wagę do bezpieczeństwa, a właściwie obronności swej siedziby :)  Mieliśmy możliwość spacerowania po tarasach zamku :)
Mogliśmy obejrzeć wielki piec, który ogrzewał Wielki Reflektarz.. kaplicę Sw. Anny .. dziś można tam zobaczyć  trzy oryginalne, kamienne płyty nagrobne ..
Zamek niewątpliwie robi wielkie wrażenie...

  Co jest za tymi drzwiami??... Ciekawość to pierwszy stopień do.. wiedzy :)

 Sympatyczny Krzyżak :) pozuje z naszymi dziećmi :) żadne nie odmówiło sobie zdjęcia :)

.. kurczę dopiero na zdjęciach widzę jak nas .. dużo :):) bo to, że rzucamy się w oczy i ludzie się czasem oglądają i.. liczą dzieci :D:D  to już zauważyłam ;)

 Musimy jechać w stronę Legnicy.. ostatnie fotki na pożegnanie.. pięknie tu jest..

 W drodze do domu :)
 
W tym miejscu - w związku z tym, że dotarłam do końca naszego wakacyjnego wyjazdu chciałabym ponownie podziękować tym, dzięki którym było tak ciekawie, dzieci mogły całą masę atrakcji zobaczyć, poznać, dotknąć i mam nadzieję zapamiętać :)
Po pierwsze
- http://sw-ducha.nocujtu.pl/  (profil na fb: Noclegi w Trójmieście) .. za bardzo ulgowe potraktowanie nas  i umożliwienie noclegu w tak fantastycznym mieście..  Polecamy.
- www.saluti.pl :)  za wsparcie w postaci świetnych produktów :) dzięki przesyłce byliśmy w stanie odłożyć na wyjazd :)
- UM w Gdańsku za gadżety i upominki dla dzieci
- http://www.hewelianum.pl/  za mile spędzony czas na wystawie interaktywnej i za cierpliwość :)
- www.swiatlabiryntow.blogspot.com  - za świetną rodzinną zabawę :)
-  Gdańskiej Organizacji Turystycznej http://www.gdansk4u.pl/kartaturysty  za 24h kartę turysty :)
- Pani Kindze Kuczyńskiej  z www.mamadoo.pl  za umożliwienie nam udziału udziału w Festiwalu FROG w Gdyni,
- Renacie i Piotrowi Ż. :) 
- Agnieszce, Mariuszowi i Alkowi :) - za opiekę nad Ewitą i domem :)
 

środa, 28 sierpnia 2013

wyjazd, wyjazd i ..po wyjeździe :)

W związku z tym, że dzieci odpoczywają po obiedzie, a ja chwilowo mam dość prania/składania/rozpakowywania... i zostały jeszcze dwa dni do opowiedzenia.. :) jestem :)

Jako, że pogoda się poprawiła nasza najstarsza młodzież zaczęła napomykać, że słońce.. że może jeden dzień dłużej..  W związku z tym, że nasze finanse nie pozwalały na jeden dzień dłużej w mieszkaniu postanowiliśmy zadzwonić do naszych znajomych z Pogotowia Rodzinnego z pytaniem, czy nie "przechowaliby" :D nas jeszcze jedną noc w namiotach:) Zgodzili się :) a my po spakowaniu się i posprzątaniu - zgodnie z sugestią - zgodziliśmy się na resztę dnia na plaży. Było bardzo wietrznie, ale ciepło :)
Mnie nikt nie namówiłby na wejście do wody, ale byłam jedyną, która gardziła, wg mnie zimną wodą :D
 szaleństwa taty i syna :D


 Fale były naprawdę duże..  i ziiiimne :)
 
 
Na kolację smażona rybka :)  - smakowała wszystkim :) - najbardziej chyba Gracjanowi - swój talerz wyczyścił jako pierwszy :) a porcję miał solidną :D:D, pożegnanie z morzem .. było już po zmroku jak dojechaliśmy  na miejsce :)  Noc była wyjątkowo zimna, ale poranek po raz kolejny przywitał nas słonecznie .. aż szkoda było się pakować..
czekała nas jeszcze jedna atrakcja - a dla dzieci niespodzianka :) Zwłaszcza dla starszych chłopców.
Okazało się jednak, że podobało się wszystkim :) ale o tym następnym razem :):):)

wtorek, 27 sierpnia 2013

świat labiryntów..

Kto nie był MUSI tam być.. świetna zabawa,  fantastyczna przygoda i przesympatyczni ludzie :)
O czym mowa??  Odkryliśmy http://swiatlabiryntow.blogspot.com/   
Dojechaliśmy w sobotę 24 sierpnia :) 
Po szkoleniu ( masa śmiechu i zabawy :))  usłyszeliśmy, że labirynt to „Dzika Wyspa” zamieszkałą przez egzotyczne plemię „Bulla-Bulla”. Wyspa stała się bardzo niebezpieczna, ponieważ z klatki uciekł olbrzymi goryl, który teraz straszy sympatycznych mieszkańców wioski. Zwierzę uciekając zabrało wyspiarzom ich czarodziejskie mikstury. Złośliwy goryl ukrył buteleczki gdzieś pośród straszliwego labiryntu. Mieliśmy pomóc plemieniu „Bulla-Bulla” odzyskać ich skarb!

Podzieliliśmy się na dwie drużyny :)
1. Sebastian, Oskar, Maciek, Gracjan, Nicolas i Piotrek
2.  Ja z Gabrysiem  ;) ( w nosidle), Patrycja, Wiktoria, Hania, Maciej, Grześ.

Dostaliśmy mapy. Wyruszyliśmy niemal jednocześnie ( yyy.. no dobra.. jako, że w naszej drużynie  była przewaga kobiet wymusiłyśmy 10 sekundowe pierwszeństwo ;))    I zaczęła się zabawa...  Było trudno. Kilka razy zgubiłyśmy się :D:D ( a tak - dało się :))  raz prosiłyśmy mijanych ludzi o pomoc w .. lokalizacji miejsca, w którym stałyśmy...  Ale śmiechu było co niemiara.. miałyśmy 3 części "mikstury" z ..7..  jak okazało się, że nasi chłopcy już skończyli i są na moście informującym o zakończeni wyprawy :D 
Dwa zdarte kolana, trochę łez,  jeszcze więcej chichotów, śmiechów i ..zakrętów.. i jakąś godzinę później :D  my również byłyśmy gotowe :) ( gotowi :D)  Potem jeszcze "tylko" hasło :D  i JEEEEST!! udało się :):)   Fantastyczne miejsce :) bez ograniczeń wiekowych :D
 

Poniżej szkolenie w labiryncie linowym :)
  Wchodzimy :D  Hanka standardowo bez butów :)  - kot dla ochrony przed gorylem :) Podziałało - wyszliśmy zdrowi :) i prawie - cali :)


  Po zabawie  - kolejna atrakcja  - labirynty mniejszego formatu :) ale równie ciekawe :)
 
Pani Agnieszko dziękujemy!! Mam nadzieję, że uda nam się do Was jeszcze wrócić, zwłaszcza, ze tym razem nie udało nam się odwiedzić motylarni :)
 

Maersk - największy kontenerowiec :)

W piątek wróciła piękna pogoda :) Przedpołudniowo - plaża, woda, ... wiatr i wielkie fale.. ;) flaga była czerwona więc zdecydowałam, że nasze dzieci kąpieli nie zażyją..  bo skoro uczymy, że są zasady, regulaminy, itp. do których się trzeba stosować.. to się tego trzymamy... poza tym skoro flaga jest czerwona to kąpiel niekoniecznie jest bezpieczna..
Ale piasek i woda to nie tylko kąpiel :) Dzieci nie miały najmniejszych problemów ze zorganizowaniem czasu :) Konstruowanie budowli z piasku, patyków i muszelek, zakopywanie się nawzajem w piasku ( to chyba była najciekawsza dla nich zabawa :))  szukanie muszli :) i bursztynów ( przywieźliśmy do domu całkiem sporo :))
  Nie tylko Hania była tak zadowolona po zasypaniu piaskiem :) Na zdjęciach mamy jeszcze bardziej uradowane buzie :) Nie było możliwości - poza Gabrysiem -który niekoniecznie dał się posypywać piaskiem :D - żeby kogoś ta atrakcja ominęła :) dzieci ustawiały się w kolejce :)

 A tu jedna z  konstrukcji chłopaków :) Baardzo się napracowali :)

 .. hmm.. nie powiem kto jest w środku :) Mieliśmy kłopot z wyciągnięciem dziecia z dziury bo krzyczało , że chce wrócić :D
 
Po obiedzie udaliśmy się w okolice rynku - tam imprezę zorganizowała firma Maersk. Największy kontenerowiec świata przypłynął do Gdańska. Odwiedzilismy w związku z tym 'Miasteczko Maersk". Chłopcy byli zainteresowani jak zbudowany jest statek. Młodsi mieli okazję uczestniczyć w organizowanych przez animatorów zabawach i konkursie :) Nawet Piotrek, który na początku bardzo się opierał zdecydował się i.. również wygrał :)

 Hania na "patelni" przenosi "jajko" po długim torze przeszkód :) Udało się za drugim razem :) Brawo!

 Sebastian wziął sobie za cel pokazanie statku dzieciom żeby mogły sobie porównać z tym co widziały na zdjęciach i tablicach w "Miasteczku"..  dotarliśmy.. Sebastian z większością dzieci poszedł bliżej po plaży. Ja z Wiki i Mackiem zostałam w busie.. ze względu na temperaturę powietrza.. siedzimy.. opowiadam o kontenerowcu Maluchom.. opowiadam, pokazuję.. Maciej pyta, Wiki tylko słucha.. po 5 może 10 minutach pada pytanie... "ciociu a gdzie jest ten statek??" .. :D
 
Wieczorem udało nam się odpocząć.. Patrycja z Oskarem poszli szaleć :) a my przy filmie, kawie, na spokojnie.. miło :)

sobota, 24 sierpnia 2013

wakacyjnie - poznawczo - ciąg dalszy :)

Tak jak w środę  - w czwartek również pogoda nie nastrajała pozytywnie co do plażowania.. ale to może i dobrze..  Mogliśmy poznać część zabytków i kulturalnych atrakcji Gdańska :)

Wieczorem wydebatowaliśmy :D:D, że skoro karta turysty aktywna była od 10 to w czwartek mamy jeszcze godzinę, żeby wejść do Muzeum, które otwarte jest od 9 :):)  Nie bez trudu - bo czasem wybrać się nam z 11 dzieci, nie zawsze współpracujących jest logistycznie ciężko.. to udało nam się i równo o 9.56.. byliśmy w Centralnym Muzeum Morskim w Spichlerzach na Ołowiance :):)
Oj warto było.. dużo do oglądania, podziwiania, a dla dzieci do .. dotykania ;)
Modele okrętów, łodzi, żaglowców.. historia nurkowania, prezentacja sprzętów do nurkowania.. to tylko nieliczne z wielu ekspozycji :) .. Tu mimo wszystko - przynajmniej na przedszkolaków największą atrakcją była starannie przygotowana scenografii okrętu wojennego, dzieci mogły wziąć udział w walce na morzu :) - a to dzięki stanowisku interaktywnemu :)

Statek "Soldek" to kolejny zwiedzony obiekt :) stoi przy Muzeum więc udało nam się go obejrzeć :) Mogliśmy zobaczyć warunki , w jakich pracowali oficerowie i marynarze w połowie ubiegłego wieku. W sterowni, znajduje się zabytkowe wyposażenie, w tym m.in. rury głosowe do komunikacji z maszynownią. Kompletnie wyposażona maszynownia pozwala na zapoznanie się z niestosowanym obecnie napędem mechanicznym statku z kotłami opalanymi węglem oraz tłokową maszyną parową.

 "Sterowali" i najstarsi :D ( mężu.. takie są fakty :P)

 I dziewczyny :)

 I Ci najmłodsi też :)


Bardzo chcieliśmy pokazać dzieciom jeszcze jedno miejsce - Muzeum Archeologiczne - "Błekitny lew"   http://www.blekitnylew.pl/    Niesamowite muzeum - zwłaszcza dla dzieci..  zwłaszcza rekonstrukcja uliczki z przełomu XIV i XV w. w mieście hanzeatyckim z warsztatami, kramami i łaźnią, a także z jego hałasem i zapachami.. Fantastyczna była również wystawa prezentująca wyniki metody rekonstrukcji warunków życia oraz wyglądu mieszkańców dawnego Gdańska. Gdy starsi oglądali młodsi mogli pobawić się w małych archeologów i w specjalnie przygotowanych do tego "piaskownicach" za pomocą pędzli szukać, odkrywać..




Muzealnie kulturalnie

Kilka dni przed przyjazdem otrzymaliśmy odpowiedź z ..., że będziemy mieć możliwość otrzymania z Gdańskiej Informacji Turystycznej  - kart turysty..  http://www.gdansk4u.pl/kartaturysty/oferta świetna sprawa..  Dzięki nim z dużymi zniżkami  lub nieodpłatnie można zwiedzać atrakcje turystyczne Trójmiasta.  Mieliśmy opcję 24 godzinną, ale jest również taka 72 godzinna i wykupienie tej polecamy :):) Dzięki Karcie można atrakcyjnie i oszczędnie ułożyć co najmniej kilka dni pobytu w Trójmieście i okolicach, zarówno przy dobrej, jak i nieco gorszej pogodzie
Udało nam się obejrzeć bardzo dużo - dzieci pytały dużo, wszystko je interesowało, w pewnym momencie było już śmiesznie, bo dzieciaki w muzeach pytały o wszystko.. czasem wyglądało to na "pytaj o cokolwiek, ale pytaj" :D  np.. " z czego zrobione są  te metalowe pieniądze".. Nie na wszystkie pytania Panie potrafiły odpowiedzieć, ale były i takie wyczerpująco odpowiadały na naprawdę wszystkie pytania :)  W Centralnym Muzeum Morskim Oskar cierpliwie ;) wyjaśniał zasadę działania silnika parowego na statku :D

Zwiedzanie zaczęliśmy w środę tuż po 10 od Muzeum Archeologicznego. Ciężko byłoby mi napisać co na dzieciach zrobiło największe wrażenie.. Bo i wystawa dotycząca Sudanu i "Tajemnic Doliny Nilu" i szkielety ludzkie i szczątki łodzi.. i wszechobecne w Gdańsku bursztyny i cuda, które są z nich robione :)

 Wszystkie dzieciaki bez wyjątku z zafascynowaniem oglądały zbudowane ze szczegółami makiety dawnych grodów, zamków..

 Świetnie odwzorowane chaty, ubiór, narzędzia i naczynia..  do chat można było zajrzeć żeby zobaczyć jak wygląda w środku..
 
 
Kolejną atrakcją był Żuraw  (Centralne Muzeum Morskie).. Cała masa schodów :):) Gabryś wędrował w nosidle :) Tę część przespał :) Wystawy tamtejsze ukazują obraz życia mieszkańców dawnego Gdańska :)
 
Trochę zmęczeni, ale nie chcąc tracić cennych minut udaliśmy się do Muzeum Bursztynu. Można tam poznać historię powstania bursztynu, jego właściwości, pozyskiwanie oraz obróbkę  na przestrzeni dziejów - od czasów najdawniejszych do współczesności. I to interesowało głównie tych powyżej 10 roku życia :) W pierwszej sali wystawienniczej natomiast  znajduje się unikatowa kolekcja okazów przyrodniczych. Nawet Maluchy zaglądały co można znaleźć w środku bursztynu :)
Na kolejnych piętrach można było oglądać fantastyczne wyroby z bursztynów lub z jego dodatkiem..
 Nawet "obcy" się tam znalazł :)
 
 Obejrzeliśmy też Katownię, w której zaaranżowano trzy cele więzienne, nawiązujące wyposażeniem i klimatem do ponurej tradycji miejsca. Pierwsza przedstawia przygotowanie do egzekucji, kolejna obrazuje typowe miejsce odosobnienia, zaś w ostatniej można zobaczyć narzędzia służące do wymuszania zeznań. Wrażenie - niesamowite..
 
 Mapa była tak eksploatowana, że trzeba było ją poskładać, żeby dowiedzieć się gdzie jesteśmy :D:D  ( oczywiście to mapa, którą dostały dzieci :))
 
Niestety przez nasze niedopatrzenie okazało się dopiero później, że w środy muzea zamykane są wcześniej.. i tuż po 16 - po wejściu do Ratusza.. dowiedzieliśmy się, że zwiedzanie w dniu dzisiejszym powinniśmy zakończyć.. Na szczęście mimo, że było tuż przed 16 udało nam się wejść do Dworu Artusa.. piękne miejsce warte obejrzenia..

 
 
Sprawdziliśmy co jeszcze możemy zobaczyć mimo tego, że jest środa :D ... i tak znaleźliśmy się w Muzeum  Strefa Historyczna Wolnego Miasta Gdańsk.. Nie byłam pewna, czy to co tam można zobaczyć zainteresuje dzieciaki..  Niepotrzebnie się zastanawiałam..  Spędziliśmy tam trochę czasu mimo, że samo muzeum nie jest duże.. ale chłopcy - Ci starsi również oglądali wszystko dokładnie ;)
 ( zdjęcia ze strony Muzeum)

 Na zdjęciu nie ma, ale na radiu stoi polifon -  działający :) - mogliśmy posłuchać jego gry :)