sobota, 30 marca 2013

Wielka Sobota..

To był dobry dzień..  jeden z tych bardzo udanych.. takich do których potem wraca się z sentymentem i przyjemnością :)

Najpierw wyjście z koszyczkami - żeby poświęcić pokarmy :) - bardzo sprawnie :), koszyczki cztery, Maluchy pilnowały żeby wszystko co trzeba się w nich znalazło, potem starsze sprawdziły czy nic nie zostało zapomniane ;)   nooo i śniegu na szczęście nie było :D i zimno zbyt nie było.. a bus się nam zepsuł całkiem, stoi.. więc dobrze, że pogoda dopisała ;)

Potem ostatnie przygotowania.. w tym roku generalnie sami chłopcy :) ale pomagali chętnie :) choć nie ukrywam.. od wczoraj coraz częściej wspominają Oki..  :-*  bo wspomnienia zeszłorocznych świąt i z nią są bardzo związane....   a wracając do dnia dzisiejszego - Grześ z Maćkiem zajęli się sałatką warzywną  a Piotrek babeczkami z owocami :) - a pracy było sporo ;) ( pomagałam tylko bardzo delikatnie) potem chłopcy zgodnie sprzątnęli po sobie w kuchni :)

Po skończonej pracy i po obiedzie obejrzeliśmy wspólnie Rio :) , potem chłopcy potańczyli a Maluchy zagrały w Monopol :)


Dziś zawitał u nas tez przesympatyczny gość :) - Pani Magda z mężem  :) z super niespodziankami dla dzieci :) - Wóz strażacki jest HITEM :):)  spodobał się całej 6 bez względu na płeć i wiek :D:D a kulki rozsypane po dużym pokoju miały robić za "Mrowisko" :D  ( sala zabaw w Legnicy ) :)
dziękujemy również bardzo za ubranka - wszystkie super już u chłopaków w szafkach :) a spódniczki - mimo, iż ciut za dużo Hanka nie ściągała do wieczora ;) bo była trafiona idealnie w jej guście :D

Nie wszystko było jednak idealnie -bo koło 13 okazało się, że mały M. ma temperaturę..  ale prezent w postaci koszulki ze spidermanem :) ( Pani Magdo - była w ubrankach od Pani) - sprawił , że uśmiech pojawił się od razu na jego buzi mimo nienajlepszego samopoczucia) .. nie wiem czy spowodowana była wysoka temperatura, ale pod wieczór było już dużo lepiej :)



piątek, 29 marca 2013

przedświątecznie..

Dzisiejszy dzień rozpoczął się dość wcześnie - bo zaraz po 6  przyszła Hania stwierdzając, że jest głodna :)
Chłopaki jednak podczytywali jeszcze i cicho rozmawiali do prawie 8.30 :)

Wyciągnęłam koszyczki żeby je odświeżyć, lekko przyozdobić, porozmawialiśmy co jutro do nich włożymy :) ufarbowaliśmy pisanki ( znaczy ja farbowałam, a dzieci patrzyły ;)) -miało być naturalnie w tym roku, ale nie mieliśmy białych jajek więc uznałam ze naturalne na takich ciemnych mniej będzie widać, po drugie po wczorajszym zaganianym dniu miałam ochotę na coś szybkiego ;)..  ale żeby nie było  - próbowaliśmy farbować też kurkumą :) - yyy wyszło bez szału :D ( pewnie z powodu koloru jajek), ale za to jak pachną te jajka :D

Po wysprzątaniu domu :) siedliśmy do ozdabiania pisanek :) - nie załapał się jedynie nasz Maciek gdyż on ministrantem jest i niemal cały dzień z przerwą na obiad spędził w kościele.
      początek zabawy z pisankami                         Hania chwali się swoim dziełem :) ( właśnie to
                                                                              jedno z jajek farbowanych naturalnie - kurkumą )

 

 
                                                       Sebastian też dekorował :)


 
 

Więcej zdjęć, w tym wyniki naszej zabawy  w galerii :)
 
Dzieciaki jak już się rozkręciły to zabrakło nam jajek :) - przypomniałam sobie, że dostaliśmy gliniane ozdoby no kolorowania- wyciągnęłam i kolejna godzina spędzona artystycznie ;) - nie będę ukrywać, że mi samej sprawiło to przyjemność :) teraz ozdoby schną :)
 
Sprzątać jutro już nie będziemy, za to czeka nas trochę gotowania ;)  i każdy będzie miał swój udział :)
 

28 marca :)

Marudziłam na "poradnie specjalistyczne" .. a okazało się, że i tam ludzie pracują :) nie dość, że Pani doktor nas przyjęła to na dodatek nie w ramach wizyty prywatnej tylko  na NFZ :) Jeszcze dwa dni smarowania i młody ponoć ma przestać zarażać.. oby ..

Generalnie dziś ciężki dzień był i zastanawiałam się czy dam radę ze wszystkim nadążyć.. Na 9 poradnia z synem, na 9.45 usg małego M... w międzyczasie babcia przywiozła obiecane ciasto :D ( Murzynek -- mniam mniam :)) i pierogi ;) i musiałam zdążyć na przystanek go odebrać, bo babcia do pracy jechała ;)  do tego do domu po dokumenty, których zapomniałam wcześniej, po drodze zgarniając ze spaceru Grzesia i Hanię bo uznali że wolą iść ze mną... na 11.15 zdążyłam po Maćka :)

Przed 12 musiałam być jeszcze w  sądzie :D, chwilę potem w Urzędzie Miasta :), w domu zupa, potem pediatra  z Grzesiem u zdrowych i Nikim u chorych :D -na szczęście i tym razem  pozytywnie się zdziwiłam, bo nasz pediatra przyjął obu chłopców jednego po drugim i nie musiałam spędzać 45 minut w przychodni :) ( bo inna godzina jest na przyjęcia chorych dzieci i zdrowych)..
Szybko do domu na obiad a na 15.20 zajęcia logopedyczne i terapia integracji sensorycznej :):) a po przedświąteczne zakupy :)

Okazało się, że udało się mi zdążyć ze wszystkim :)  wieczorkiem jeszcze małe gotowanie i gołąbki wylądowały w zamrażarce :):)  - nie będę gotować w czasie świąt :)  - tylko podgrzewać :)

Jutro w planach pisanki :):)



Pani Magdo i Pani Marto - dziękuję z całego serca!!!

ps.. edytowałam :D bo w tytuł kwiecień się wkradł :) zamiast marca :)

wtorek, 26 marca 2013

przedwiośnie..

Są  rzeczy, który chyba nie przestaną mnie zadziwiać :)  - na plus nasz Urząd Miasta - zwykle załatwiam sprawy związane z zameldowaniem, ale tak naprawdę zwykle trwa to moment. Poza tym wszystkie wątpliwości, moje pytania, jakiś  czas temu dowód osobisty jednego z dzieci.. Wszystko bez problemu..

Na minus .. kolejki do specjalistów.. Miałam być na kontroli za tydzień.. ale pierwszy wolny termin na za 3 tygodnie.. Idziemy prywatnie, bo nie mogę tyle czekać.. :/ eh..


Dziś postanowiliśmy zaprosić trochę wiosny do domu ( choć u nas w ogrodzie już zagościła ;) - w postaci pączków na krzaku bzu i na magnolii).. Przyniosłam podstawki, nasionka rzeżuchy i płatki z waty ;) Prace odbyły się w dwóch grupach :)  Maciej i N. oraz Hania i Grześ :)


 

 
Teraz czekamy aż nasionka zakiełkują
 
Byliśmy też zapisać Nikiego do zerówki :) poznał swoją przyszłą wychowawczynię - przesympatyczna Pani :) Do tej pory w swojej grupie miała wszystkich naszych 5-6 latków ( i Klaudiusza, potem Gosię, ostatnio Sarę).. niestety w przyszłym roku szkolnym Hania nie trafi do jej klasy..  ale będziemy mieli za to okazję poznać drugą Panią prowadzącą grupę zerową :)
Książki dla N. w domu mam i przybory też , dziś poszliśmy wybrać buty na zmianę :) został zakup zeszytów  ( z taką duża liniaturą) i jesteśmy gotowi :) Piórnik i plecak już czekają w szufladzie :) (w tym miejscu baaardzo dziękuję - po raz kolejny :) www.kolorowemarzenia.pl  :)
Musimy jednak poczekać jeszcze z tydzień - tyle na pewno - do zakończenia leczenia :)
 
Dziś kończę, bo teoretycznie w domu "tylko" jedno dziecko więcej, ale energii wykorzystanej cała masa :) a jutro kolejny dzień ;) i to ..od rana :)
 

niedziela, 24 marca 2013

niedzielnie..

pobudka była o 6... bywa ... szkoda tylko, ze to niedziela i mogłoby być ciut dłużej ;)

Miał być długi spacer, ale tak zimno, że brrr... na króciutkim spacerze się zakończyło :D N. chyba nieprzyzwyczajony albo bardzo ciepłolubny :D bo ubrany jak trzeba a telepało się dziecię, że zimno ;)

Niestety z powodu temperatury ( tak mi się wydaje) w katedrze inscenizacji nie było, ale dzieci bardzo spokojne, palmy dotrwały do domu :D

Dziś po raz kolejny robiłam galaretki w silikonowych foremkach ( takich na małe muffinki, babeczki lub czekoladki) :D jedna galaretka jest na jeden raz akurat :) a zwłaszcza Maluchy bardzo lubią :)  ( z miseczki tak nie wchodzi ) :)

.. jutro poniedziałek... pocieszam się, że szkoła tylko trzy dni.. przeżyję :D 

N. dostał dzisiaj wielką reklamówkę ubranek :D DZIĘKUJĘ BARDZO :D  uciecha w jego oczach bezcenna :D


Jutro kolejny ważny telefon, muszę też zarejestrować N. na kontrolę do lekarza. W ogóle ten tydzień szykuje się dość pracowicie..

sobota, 23 marca 2013

weekendowo :)

;) na nowo przyzwyczajamy się do zwiększonego "stanu" rodzinki :) Już wiem po co był ten niemal trzy miesięczny "przymusowy odpoczynek" :D 

Dziś zaczęłam zauważać  pierwsze oznaki zazdrości - i u Hani i u M.  oboje przytulaśni się zrobili jak mało kiedy. Hania co trochę podchodziła na "buzi". Myślę jednak, że zaakceptowali N. . choć nie bardzo jeszcze mogą się z nim bawić. Wspólne czytanie bajek ( u mnie zakończone poranną chrypką), granie w planszówkę jednak łączy :D  Dziś dodatkowo mąż zrobił dzieciom  "kino domowe" :) bajka o kosmitach podobała się :) tytułu nie znam bo ja wtedy dokumentami się obłożyłam i słyszałam tylko śmiechy i achy ;)

W związku z tym, że N. skończy we wrześniu 6 lat i powinien iść do pierwszej klasy dziś zabawowo próbowałam sprawdzić co umie ;) świetnie mu idzie :) Jest bardzo pogodny i rezolutny :)

Pani Edyto Pani pomoc wczoraj i dziś jest bezcenna :) Dziękuję :) łapeczki wyglądają znacznie lepiej :)

Pati Tobie buziaki za obiad i pomoc :) Oskar za bajkę :*

Na rozstrzygnięcie konkursu do palmiarni nie udało nam się niestety iść.. za to jutro ( o ile pogoda się z nagła nie zepsuje) planujemy uczestniczyć w  inscenizacji pod katedrą związaną z "niedzielą palmową".


Panie Krzysztofie :) - za serce.. wielki uśmiech..

czwartek, 21 marca 2013

.. mały chłopiec..

Od dziś z nami zamieszkał... :) Niki ma 5,5 roku. Jest bardzo sympatycznym młodym człowiekiem :)
Jasne włosy, ciepły uśmiech - i nie zamykająca się buzia :)

Było dziś.. pracowicie.. bardzo pracowicie.. :) ale jeszcze trochę, mały będzie podleczony i będzie łatwiej :) .. już śpi.. a ja mogłam usiąść :) ( tak.. wiem Olu co myślisz na ten temat ;) ale .. noo "trochę" to pojęcie względne prawda?? :D:D)

Może ktoś ma do odstąpienia środki dezynfekujące ( do rąk, ale i do przedmiotów) - bardzo nam potrzebne i póki co  raczej w większej ilości..

Jeszcze nie wiem jak to zorganizujemy, ale jutro mieliśmy być w palmiarni Legnickiej na rozstrzygnięciu konkursu..



A co do konkursu -  BARDZO BARDZO dziękujemy za każdy oddany głos :) było ich naprawdę dużo.. nie udało się jednak.. prace naszych dzieci zajęły  II miejsce.. no trudno :) Wiem, ze bardzo się starały :) i to jest najważniejsze :)