.. niestety razem z Oliwią "pomieszkałyśmy" kilka dni w szpitalu.. w sumie - co się potem okazało nieco niepotrzebnie.. ale "zasady".. dla mnie - patrząc z boku - wszystkie badania które miała zrobione w 3 dni można było zrobić w jeden dzień.. zwłaszcza, że żadne z badań nie wykazało nieprawidłowości.. dostałyśmy skierowanie do specjalisty.. Mamy dwa tygodnie "przerwy".. a Oliwia dołączyła do Hani w diecie bezmlecznej.. dobrze chociaż, że Oliwia nie jest wielką miłośniczką mleka :)
Maleńka była bardzo dzielna :) poza pobraniem krwi, które samo w sobie nie jest przyjemne, żadne z badan nie było bolesne.. a nam się nie nudziło :)

Jedna gazeta a może dać tyle radości :)

ooo.. taka jestem duuuuża :)

:)
Była czapka, peleryna, miecz :) gazetę można też porwać, pognieść i wrzucać kulki do celu, a potem je porozrzucać i ... pozbierać, żeby rozrzucić jeszcze raz .. i pozbierać :)
Jak wchodziłyśmy do sali -byłyśmy same w pokoju :)... dwie godziny później Oliwcia miała już dwie koleżanki.. a jak wychodzimy dziewczynek było już 5 ( poza Olisią)..
Dwa dni temu - w piątek.. pożegnaliśmy się z Klaudynką :) Oczywiście nie obyło się bez babeczek do szkoły :) .. tym razem byłam mniej ambitna w związku z czym pieczenie nie trwało pół nocy ;) - ale nie zmieniło to smaku ww. :D były pyszne ;) mieszkała z nami krótko, bo tylko dwa miesiące.. cieszy mnie to, że przyczyniliśmy się pośrednio do tego, że jest z Rodzicami :) Dużo szczęścia kochani :)
.. W związku z powyższym od soboty zostaliśmy z trójką Dzieci i 5 wolnymi miejscami... mam wielką nadzieję. że nie długo łóżka dziecięce pozostaną puste.. jest tak wiele Dzieci, potrzebujących umieszczenia w rodzinnej pieczy zastępczej, Dzieci którym moglibyśmy pomóc i ofiarować Dom...
Wczoraj miała odbyć się impreza urodzinowa - postanowiliśmy przełożyć ją na przyszły tydzień :) - oby pogoda tym razem dopisała...
Dzisiaj miałam a planie długi spacer, ale Dziewczyny zbojkotowały mój pomysł.. grałyśmy w planszówki, obejrzałyśmy Toy Story :), w sumie to dziewczyny oglądały, a ja usiadłam przy dokumentach ;) popołudniem udało mi się je namówić na wyjście na podwórko.. o spacerze nie mogło być mowy, bo "zimno", ale pobieganie po podwórku i porzucanie przedwczoraj skoszona przez Macieja trawą już było ok :) .. ja odpuściłam rzucanie - czytałam :) tym razem kończyłam książkę D. Zawadzkiej. Mądre rzeczy pisze :) - akurat z tej pozycji niczego nowego się nie dowiedziałam, ale utwierdziłam przekonaniu, że dobrze postępuję ;) .. a to też ważne :)
W imieniu Oliwii - dziękuję cioci Sylwii za przysłany prezent urodzinowy :)