Jeśli ktoś powie, że to pechowy dzień.. to się z nim wcale nie zgodzę :):)
To cuudny dzień, fantastyczny i pełen miłych niespodzianek :)
Po pierwsze bo od kilkudziesięciu minut tylko tym żyję :) w zaprzyjaźnionym Rodzinnym Domu Dziecka w Strzelinie pojawił się Maleńki mieszkaniec :) cudna dziewczyneczka :) Ola poprosiła o pomoc -trochę ubranek, mleko.. postanowiłam i ja zadziałać "lokalnie", bo ja takich malutkich ubranek mam niewiele.. i okazało się, że Legnickie mamy mają złote serca :) Malutka dziewczynka już za chwilę będzie zaopatrzona we wszystko co jej będzie potrzebne ;) Bo te początki.. a na dodatek niespodziewane początki bywają ciężkie. Dużo zdrówka dla Maleństwa a Olu Tobie - sił :) i stosunkowo przespanych nocek :)
i Magdzie dziękuję za udział i rozpropagowanie "akcji" :D
Po trzecie - okazało się, że ubezpieczalnia przejęła odpowiedzialność w związku z włamaniem i kradzieżą.. Jest sprawiedliwość jednak :)
Po czwarte - dziękujemy - za wspaniały prezent Panu Krzysztofowi i jego wspólnikom - za pomoc rzeczową.. To pomoc nieoceniona i dla nas bezcenna..
Po 5 piąte :) - dzieci nam się nie pochorowały po wczorajszej przygodzie :) W drodze do logopedy ( i na spacer) złapała nas niespodziewanie ulewa.. schowaliśmy się pod niepewnie wyglądający balkon żeby trochę przeczekać.. ale zanim tam dotarliśmy wszyscy byliśmy mokrzy.. totalnie .. :)
To był dobry dzień :) Bardzo dobry dzień :)
Pozdrawiam wszystkich ciepło i słonecznie! :D
piątek, 13 września 2013
środa, 11 września 2013
:) 11 wrzesień..
Po pierwsze Panie Piotrze - dziękujemy za mleko dla Gabrysia :) - przesyłka była dla nas bardzo miłą niespodzianką :) To dla nas duża pomoc :) i wdzięczni jesteśmy bardzo :)
Jutro powinniśmy wiedzieć coś więcej na temat dzieci.. nie będę kryć, że czekam na to niecierpliwie :)
Dzisiaj jedno zebranie "zaliczone", jedno "opuszczone" do odrobienia jutro :).. Jutro też zebranie u Nikiego , a u Hanki odwołane, więc będzie ok. Przed zebraniem logopeda jeszcze.
Przed południem zakupy, a po południu wielkie gotowanie :) Gabryś spał, Gracjan podróżował po korytarzu strażą pożarną, reszta bawiła się z Klaudią, a ja Sebastian i Alek ( dziękuję :-*) kroiliśmy mnóstwo warzyw na leczo.. Wystarczyło i na dzisiejszy obiad i na słoiki, żeby było "na później" :)
Jutro gołąbki i sałatka wg nowego przepisu ;)
Klaudię dzieci bardzo szybko zaakceptowały :) - dziś pierwsze pytanie po wyjściu ze szkoły brzmiało.. "jest już ciocia Klaudia?" :)
Kilka dni temu Hanka przeszła ze szkoły z tajemniczą miną i zapowiedzią.. że będzie robiła ..eliksir.. zapytana "na co?" stwierdziła, że powiedzieć nie może, bo .. nie zadziała :)
Kilka dni zbierania płatków, różnych "darów natury".. odrobina mydła ( tak mi sugerował węch).. i garnek ( metalowy, ale mały - do zabawowej kuchni) ..
Jutro powinniśmy wiedzieć coś więcej na temat dzieci.. nie będę kryć, że czekam na to niecierpliwie :)
Dzisiaj jedno zebranie "zaliczone", jedno "opuszczone" do odrobienia jutro :).. Jutro też zebranie u Nikiego , a u Hanki odwołane, więc będzie ok. Przed zebraniem logopeda jeszcze.
Przed południem zakupy, a po południu wielkie gotowanie :) Gabryś spał, Gracjan podróżował po korytarzu strażą pożarną, reszta bawiła się z Klaudią, a ja Sebastian i Alek ( dziękuję :-*) kroiliśmy mnóstwo warzyw na leczo.. Wystarczyło i na dzisiejszy obiad i na słoiki, żeby było "na później" :)
Jutro gołąbki i sałatka wg nowego przepisu ;)
Klaudię dzieci bardzo szybko zaakceptowały :) - dziś pierwsze pytanie po wyjściu ze szkoły brzmiało.. "jest już ciocia Klaudia?" :)
Kilka dni temu Hanka przeszła ze szkoły z tajemniczą miną i zapowiedzią.. że będzie robiła ..eliksir.. zapytana "na co?" stwierdziła, że powiedzieć nie może, bo .. nie zadziała :)
Jako, że Eliksir zaczął hm.. mówiąc prosto z mostu "psuć się" :D trzeba było go wylać i nie dowiedzieliśmy się na co miał zadziałać :)
Gabryś uczy się coraz szybciej i więcej.. Robi "papa" ( całkiem adekwatnie do sytuacji.. jak widzi ze ktoś wychodzi, lub sam idzie np. spać), puszcza "buźkę", dziękuje kiwając główką :) Mówi "da" (daj) jak coś daje :) .. ( jeszcze trochę i dojdziemy do tego, że to działa w drugą stronę;))
Mówi "tata", mama" bez odniesienia jeszcze do konkretnych osób i powtarza "ta" ( tak)..
Jak idę do kuchni mówiąc mu , że idę po "śniadanko", "jogurt", "kaszkę"..itp biegnie za mną wyciągając samodzielnie łyżkę z szuflady :)
i powtarza :) niemal wszystko co mu się pokazuje :)
Gracjan ma już ochraniacze :) może szaleć :) aj jaki był dumny :) musimy zadbać jeszcze o rower :)
poniedziałek, 9 września 2013
i znowu będzie nas więcej :)
koniec tygodnia był przyjemny a początek tego jeszcze bardziej :)
W niedzielę kończąc tydzień wybraliśmy się jeszcze na wycieczkę rowerową.. Niby prawie 11 km.. ale ja to odczułam jako z 20 ;) dzieci nie marudziły wcale.. ja niby też nie.. ale co myślałam to myślałam :)
Dziś rano nie zapowiadało się, że coś się wydarzy.. spokojnie.. nawet dzieci jakieś takie wyciszone..
Rano samochód nie odpalił.. więc Sebastian zostawił go i odprowadził Gracjana do szkoły.. Wiki wcale nie poszła do przedszkola bo to spory kawałek i uznaliśmy, ze może zostać i bawić się w domu.. Pomagała mi przy obiedzie i była niepocieszona, że ostrego noża nie dostanie ;)
Busa udało się naprawić.. oby na długo..
Od dzisiaj przez miesiąc mamy sympatyczną praktykantkę :) dzieci od razu polubiły Klaudię :) nawet Gabryś nie miał oporów, żeby od niej zjeść podwieczorek:)
Wczesnym popołudniem TEN telefon :) czy wyrażamy zgodę na przyjęcie czterech dziewczynek :)
Dziewczynki niewielkie :) Czekam na dalsze informacje. Ale już się cieszę, choć początki jak zawsze będą trudniejsze.. bo trzeba się poznać.. przyzwyczaić się :)
W niedzielę kończąc tydzień wybraliśmy się jeszcze na wycieczkę rowerową.. Niby prawie 11 km.. ale ja to odczułam jako z 20 ;) dzieci nie marudziły wcale.. ja niby też nie.. ale co myślałam to myślałam :)
Dziś rano nie zapowiadało się, że coś się wydarzy.. spokojnie.. nawet dzieci jakieś takie wyciszone..
Rano samochód nie odpalił.. więc Sebastian zostawił go i odprowadził Gracjana do szkoły.. Wiki wcale nie poszła do przedszkola bo to spory kawałek i uznaliśmy, ze może zostać i bawić się w domu.. Pomagała mi przy obiedzie i była niepocieszona, że ostrego noża nie dostanie ;)
Busa udało się naprawić.. oby na długo..
Od dzisiaj przez miesiąc mamy sympatyczną praktykantkę :) dzieci od razu polubiły Klaudię :) nawet Gabryś nie miał oporów, żeby od niej zjeść podwieczorek:)
Wczesnym popołudniem TEN telefon :) czy wyrażamy zgodę na przyjęcie czterech dziewczynek :)
Dziewczynki niewielkie :) Czekam na dalsze informacje. Ale już się cieszę, choć początki jak zawsze będą trudniejsze.. bo trzeba się poznać.. przyzwyczaić się :)
sobota, 7 września 2013
sobota.. w Strzelinie :)
Śniadanie, szybkie sprzątanie i wyruszamy.. do Strzelina :) W Strzelinie mieszka Mama Ola, Tata Zdzich z 9 przesympatycznych.. ba .. fantastycznych dzieci :) z Rodzinnego Domu Dziecka "Ala"..
U nas jakoś zaczyna być to tradycyjne, że po drodze mamy przygody... na autostradzie między Wrocławiem a Strzelinem.. zgasł nam samochód.. tak po prostu.. w czasie jazdy.. Najpierw padło podejrzenie na brak paliwa.. niedaleko był parking i paliwo udało się kupić od jednego z kierowców.. ale samochód nie odpalał dalej więc już wiadomo było, że to nie to.. Ja z Maćkiem nie byliśmy w stanie popchnąć samochodu na tyle mocno, żeby odpalił "na popych".. więc S.. poszedł szukać po raz kolejny pomocy.. wrócił z Panem.. już we trójkę udało nam się przepchnąć samochód w stronę parkingu.. tam zatrzymało się kolejnych dwóch kierowców.. Wtedy się udało.. Dziękujemy bardzo!!
Do Strzelina dojechaliśmy już bez żadnych atrakcji.. choć po około godzinie nastroje w tylnej części auta nie były już radosne.. generalnie słychać było jęczenie "że pić", "czy długo", " a może jeść?"...
Mama Ola i Tata Zdzich to bardzo ciepli, wyjątkowi ludzie :) czułam się tam jak "u siebie".. dobrze.., przyjemnie.. tuż po .. tak Olu - REWELACYJNYM :D obiedzie - dzieci poszły się bawić :) w sumie było ich (samych dzieci) 15 :D najpierw sporo obserwacji, ale dzieci bawiły się zgodnie i wyjątkowo'' cicho :)
Ola ze Strzelińską Grupą Motocyklową - Road Angels Strzelin - przygotowała dzieciom niespodziankę :) - fantastyczną niespodziankę - myślę, że dzieci ( i ja tez na pewno) będą długo pamiętać ta przygodę :) - wielkie maszyny, głośne silniki.. kaski, kamizelki, skórzane rękawice i .. sympatyczni, cierpliwi motocykliści :))
Nicolas od razu przywitał się z Panami i Panią :) potem przesiadał się z motocykla na motocykl sprawdzając, który najbardziej mu się podoba :), Wiktoria upodobała sobie jeden i niemal cały czas na nim przesiedziała ;) ( zdziwiła się tylko, że w "jej" kasku nie ma "okna" do spuszczenia na oczy :))
Piękne Motocykle, wspaniali ludzie..
.. tuż przed snem Gracjan przytulił się.. i mówi dziękuję ciociu.. było super...
Było wyjątkowo.., bardzo się cieszymy, że mogliśmy Was osobiście poznać i za wszystko bardzo dziękujemy :)
U nas jakoś zaczyna być to tradycyjne, że po drodze mamy przygody... na autostradzie między Wrocławiem a Strzelinem.. zgasł nam samochód.. tak po prostu.. w czasie jazdy.. Najpierw padło podejrzenie na brak paliwa.. niedaleko był parking i paliwo udało się kupić od jednego z kierowców.. ale samochód nie odpalał dalej więc już wiadomo było, że to nie to.. Ja z Maćkiem nie byliśmy w stanie popchnąć samochodu na tyle mocno, żeby odpalił "na popych".. więc S.. poszedł szukać po raz kolejny pomocy.. wrócił z Panem.. już we trójkę udało nam się przepchnąć samochód w stronę parkingu.. tam zatrzymało się kolejnych dwóch kierowców.. Wtedy się udało.. Dziękujemy bardzo!!
Do Strzelina dojechaliśmy już bez żadnych atrakcji.. choć po około godzinie nastroje w tylnej części auta nie były już radosne.. generalnie słychać było jęczenie "że pić", "czy długo", " a może jeść?"...
Mama Ola i Tata Zdzich to bardzo ciepli, wyjątkowi ludzie :) czułam się tam jak "u siebie".. dobrze.., przyjemnie.. tuż po .. tak Olu - REWELACYJNYM :D obiedzie - dzieci poszły się bawić :) w sumie było ich (samych dzieci) 15 :D najpierw sporo obserwacji, ale dzieci bawiły się zgodnie i wyjątkowo'' cicho :)
Ola ze Strzelińską Grupą Motocyklową - Road Angels Strzelin - przygotowała dzieciom niespodziankę :) - fantastyczną niespodziankę - myślę, że dzieci ( i ja tez na pewno) będą długo pamiętać ta przygodę :) - wielkie maszyny, głośne silniki.. kaski, kamizelki, skórzane rękawice i .. sympatyczni, cierpliwi motocykliści :))
Nicolas od razu przywitał się z Panami i Panią :) potem przesiadał się z motocykla na motocykl sprawdzając, który najbardziej mu się podoba :), Wiktoria upodobała sobie jeden i niemal cały czas na nim przesiedziała ;) ( zdziwiła się tylko, że w "jej" kasku nie ma "okna" do spuszczenia na oczy :))
Radości w oczach nie mogę pokazać, ale ten uśmiech mówi wiele ;) Wiki zachwycona :) Już w domu na wpół śpiąc mówiła, że ona dzisiaj na motorze.. jechała.. daleeeeko :)
Piękne Motocykle, wspaniali ludzie..
.. tuż przed snem Gracjan przytulił się.. i mówi dziękuję ciociu.. było super...
Było wyjątkowo.., bardzo się cieszymy, że mogliśmy Was osobiście poznać i za wszystko bardzo dziękujemy :)
piątek.. miły weekendu początek :)
Ten weekend w ogóle zapowiada się ciekawie i sympatycznie :) i tak też się zaczął :)
Generalnie ten tydzień, w porównaniu z kolejnym, który ma nadejść był bardzo spokojny i stosunkowo leniwy.. szkoła, obiad, wycieczki rowerowe.. Tylko Maciek się uczy , odrabia lekcje więc właściwie luzik w porównaniu z wcześniejszym rokiem :),a że jeszcze chęci ma to już w ogóle..
Kolejny tydzień już szykuje się pracowity.. zebrania w szkole, badania w RODK, wizyta lekarska..
Piątkowy dzień był dla nas nie tylko miły, ale też wyjątkowy i ważny :) Były u nas Panie z PCPRU - było sympatycznie, konkretnie i profesjonalnie ;) - czyli tak jak być powinno. Mamy w końcu podpisaną na 5 lat umowę, mamy poczucie stałości i stabilizacji... Możemy czerpać radość i satysfakcję z tego co robimy bez stresu co będzie dalej ( przynajmniej od strony urzędowej, "technicznej").. bo tak naprawdę i tak wiele decyzji nie podejmujemy my - to sąd decyduje o powrocie dzieci do domu lub uregulowaniu ich sytuacji prawnej.. Ale na to wpływu nie mamy ( lub niewielki)..
Późnym popołudniem wybraliśmy się na wycieczkę rowerową :) tym razem nawet pogoda sprzyjała i wybrałam się z resztą rodzinki :) Heh .. moja kondycja.. a raczej jej brak dał się dość szybko we znaki :D po około 4km miałam ochotę na powrót do domu :) mąż zapowiedział, że możemy wracać w takim razie :) -.. no to wracaliśmy baaaardzo naokoło .. ( ale to dojrzałam jakoś po 15 minutach, ze ciągle jedziemy w przeciwnym kierunku do "domu")... Zrobiliśmy w sumie około 10km..
Gracjan bardzo zadowolony z siebie - nauczył się jazdy bez trzymania rąk na kierownicy :) ma potencjał :) - Plan jest na inwestycje w ochraniacze na kolana i łokcie i podróż do pobliskiego skateparku.. niech ćwiczy. Energii ma dużo a tu będzie miał ją możliwość spożytkować :)
Nie mogłam doczekać się soboty - zresztą dzieci również. Wiedziały od kilku dni, że "jedziemy w gości".. i że czeka tam na nich przygotowana niespodzianka :) Mieliśmy spotkać się z zaprzyjaźnionym Rodzinnym Domem Dziecka "Ala" w Strzelinie.. od pół roku mamy regularny kontakt internetowo - telefoniczny :) Oli jestem bardzo wdzięczna za rozmowy styczniowo lutowe.. za potrząśnięcie, za pomoc we właściwym spojrzeniu na nasza sytuację :) o tym za chwilę :)
a tak z tygodnia:
Środa - poranek.. wszystko fajnie, sprawnie, dzieci już prawie gotowe.. przypominam tylko "śniadaniówki", "buty", "kurtki" .. Dzieci już w drzwiach, ja jeszcze torebka z biegu i słyszę Nicolasa "cioooooociuuuuu a Haaaniaaaa ubrała ŚNIEGOWCE"... na co Hanka z wyrzutem ( a tego opisać się nie da..) ale generalnie niemal wysyczała.. "Nicolas.. jak mogłeś... na mnie naskarżyć"... poleciłam zmienić ( generalnie toleruję jej hmm.. "oryginalność" i "gust" w sferze ubierania się.. ale śniegowce były w rozmiarze ..35.. ( Hania nosi 29-30)...
Generalnie ten tydzień, w porównaniu z kolejnym, który ma nadejść był bardzo spokojny i stosunkowo leniwy.. szkoła, obiad, wycieczki rowerowe.. Tylko Maciek się uczy , odrabia lekcje więc właściwie luzik w porównaniu z wcześniejszym rokiem :),a że jeszcze chęci ma to już w ogóle..
Kolejny tydzień już szykuje się pracowity.. zebrania w szkole, badania w RODK, wizyta lekarska..
Piątkowy dzień był dla nas nie tylko miły, ale też wyjątkowy i ważny :) Były u nas Panie z PCPRU - było sympatycznie, konkretnie i profesjonalnie ;) - czyli tak jak być powinno. Mamy w końcu podpisaną na 5 lat umowę, mamy poczucie stałości i stabilizacji... Możemy czerpać radość i satysfakcję z tego co robimy bez stresu co będzie dalej ( przynajmniej od strony urzędowej, "technicznej").. bo tak naprawdę i tak wiele decyzji nie podejmujemy my - to sąd decyduje o powrocie dzieci do domu lub uregulowaniu ich sytuacji prawnej.. Ale na to wpływu nie mamy ( lub niewielki)..
Późnym popołudniem wybraliśmy się na wycieczkę rowerową :) tym razem nawet pogoda sprzyjała i wybrałam się z resztą rodzinki :) Heh .. moja kondycja.. a raczej jej brak dał się dość szybko we znaki :D po około 4km miałam ochotę na powrót do domu :) mąż zapowiedział, że możemy wracać w takim razie :) -.. no to wracaliśmy baaaardzo naokoło .. ( ale to dojrzałam jakoś po 15 minutach, ze ciągle jedziemy w przeciwnym kierunku do "domu")... Zrobiliśmy w sumie około 10km..
Gracjan bardzo zadowolony z siebie - nauczył się jazdy bez trzymania rąk na kierownicy :) ma potencjał :) - Plan jest na inwestycje w ochraniacze na kolana i łokcie i podróż do pobliskiego skateparku.. niech ćwiczy. Energii ma dużo a tu będzie miał ją możliwość spożytkować :)
Nie mogłam doczekać się soboty - zresztą dzieci również. Wiedziały od kilku dni, że "jedziemy w gości".. i że czeka tam na nich przygotowana niespodzianka :) Mieliśmy spotkać się z zaprzyjaźnionym Rodzinnym Domem Dziecka "Ala" w Strzelinie.. od pół roku mamy regularny kontakt internetowo - telefoniczny :) Oli jestem bardzo wdzięczna za rozmowy styczniowo lutowe.. za potrząśnięcie, za pomoc we właściwym spojrzeniu na nasza sytuację :) o tym za chwilę :)
a tak z tygodnia:
Środa - poranek.. wszystko fajnie, sprawnie, dzieci już prawie gotowe.. przypominam tylko "śniadaniówki", "buty", "kurtki" .. Dzieci już w drzwiach, ja jeszcze torebka z biegu i słyszę Nicolasa "cioooooociuuuuu a Haaaniaaaa ubrała ŚNIEGOWCE"... na co Hanka z wyrzutem ( a tego opisać się nie da..) ale generalnie niemal wysyczała.. "Nicolas.. jak mogłeś... na mnie naskarżyć"... poleciłam zmienić ( generalnie toleruję jej hmm.. "oryginalność" i "gust" w sferze ubierania się.. ale śniegowce były w rozmiarze ..35.. ( Hania nosi 29-30)...
środa, 4 września 2013
Pierwsze dni .. :)
Pierwsze minuty w poniedziałkowy poranek były spokojne i leniwe.. wstaliśmy zgodnie z planem..
Początek roku szkolnego więc uznałam, że trzeba to uczcić :) na śniadanie były naleśniki z nutellą i dżemem pomarańczowym :) Tą wiadomość dzieci przyjęły z entuzjazmem :)
Maciej pojechał do szkoły sam - tam miała towarzyszyć mu babcia :)
Ja poszłam do szkoły z Hanią i Nicolasem biorąc Gabrysia, a Sebastian towarzyszył Gracjanowi odwożąc po drodze Wiktorię do przedszkola :) Wiki będzie w tej samej grupie, w której wcześniej był Maciek co bardzo mnie cieszy. Jej wychowawczyni jest bardzo ciepłą i ciągle uśmiechniętą osobą :)
Nicolas większość kolegów i koleżanek już znał. Nawet wychowawczyni się nie zmieniła. Dzieci były radosne i spokojne.. Trochę inaczej wyglądało to w grupie pięciolatków do której chodzi Hania. Dużo emocji, łzy.. część dzieci nie chciała nawet odejść od rodziców i stanąć w grupie.. Po kilkunastu minutach nastrój zaczął udzielać się Hani -zaczęła zaglądać na mnie z załzawionymi oczami. Na szczęście udało mi się jej podszepnąć, że nic się nie dzieje, a ja stoję za nią i z nią wejdę do klasy.
Tu z Nicolasem :) Szkoda, że nie mogę pokazać zdjęć wszystkich dzieciaków :) Wyglądały cudnie w galowych strojach :) Elegancko i dumnie :) Aj.. jak mnie wzruszają takie momenty..
Gracjan wrócił bardzo zadowolony :) Nie mógł doczekać się kolejnego dnia - wspólnie naszykowaliśmy plecak, piórnik. Pokazałam wszystkim jak oznaczyłam ich przybory szkolne, żeby potem łatwo je rozpoznać :) Cały wieczór szykowałam wyprawki -zgodnie z listą - które zostaną już w szkole..
Dziś luzik.. wstaliśmy trochę wcześniej.. Powoli zaczęłam robić śniadanie dzieciom. Pobudka dzieci zgodnie z planem. Wszystkie się bardzo cieszyły więc i ubieranie i śniadanie poszły sprawnie.. tak mi się wydawało bo jak sprawdziłam godzinę okazało się, że jest dość późno :) Hania poszła w kaloszach "zaliczając" po drodze każdą kałużę; Nicolas uznał, że do szkoły to trzeba iść w adidasach a skoro nie ma ulewy to kalosze nie są odpowiednim obuwiem ;)
Z Hanką i Nicolasem dotarliśmy do szkoły równo z dzwonkiem :) Po drodze przypomniałam Hani naszą umowę - buziak i wchodzi do klasy sama :) obyło się bez łez :) i dobrze :)
Gracjan szkołą zachwycony :) Pyta się kiedy będą się już uczyć :) Hania .. stwierdziła, że w szkole jest .. nudno.. ;) Nicolas cieszył się głównie ze spotkania z kolegami :)
Mam nadzieję, że taka chęć do nauki zostanie w nich na długo :) tak samo zresztą jak chęć do samego chodzenia do szkoły )
Początek roku szkolnego więc uznałam, że trzeba to uczcić :) na śniadanie były naleśniki z nutellą i dżemem pomarańczowym :) Tą wiadomość dzieci przyjęły z entuzjazmem :)
Maciej pojechał do szkoły sam - tam miała towarzyszyć mu babcia :)
Ja poszłam do szkoły z Hanią i Nicolasem biorąc Gabrysia, a Sebastian towarzyszył Gracjanowi odwożąc po drodze Wiktorię do przedszkola :) Wiki będzie w tej samej grupie, w której wcześniej był Maciek co bardzo mnie cieszy. Jej wychowawczyni jest bardzo ciepłą i ciągle uśmiechniętą osobą :)
Nicolas większość kolegów i koleżanek już znał. Nawet wychowawczyni się nie zmieniła. Dzieci były radosne i spokojne.. Trochę inaczej wyglądało to w grupie pięciolatków do której chodzi Hania. Dużo emocji, łzy.. część dzieci nie chciała nawet odejść od rodziców i stanąć w grupie.. Po kilkunastu minutach nastrój zaczął udzielać się Hani -zaczęła zaglądać na mnie z załzawionymi oczami. Na szczęście udało mi się jej podszepnąć, że nic się nie dzieje, a ja stoję za nią i z nią wejdę do klasy.
Tu z Nicolasem :) Szkoda, że nie mogę pokazać zdjęć wszystkich dzieciaków :) Wyglądały cudnie w galowych strojach :) Elegancko i dumnie :) Aj.. jak mnie wzruszają takie momenty..Gracjan wrócił bardzo zadowolony :) Nie mógł doczekać się kolejnego dnia - wspólnie naszykowaliśmy plecak, piórnik. Pokazałam wszystkim jak oznaczyłam ich przybory szkolne, żeby potem łatwo je rozpoznać :) Cały wieczór szykowałam wyprawki -zgodnie z listą - które zostaną już w szkole..
Dziś luzik.. wstaliśmy trochę wcześniej.. Powoli zaczęłam robić śniadanie dzieciom. Pobudka dzieci zgodnie z planem. Wszystkie się bardzo cieszyły więc i ubieranie i śniadanie poszły sprawnie.. tak mi się wydawało bo jak sprawdziłam godzinę okazało się, że jest dość późno :) Hania poszła w kaloszach "zaliczając" po drodze każdą kałużę; Nicolas uznał, że do szkoły to trzeba iść w adidasach a skoro nie ma ulewy to kalosze nie są odpowiednim obuwiem ;)
Z Hanką i Nicolasem dotarliśmy do szkoły równo z dzwonkiem :) Po drodze przypomniałam Hani naszą umowę - buziak i wchodzi do klasy sama :) obyło się bez łez :) i dobrze :)
Gracjan szkołą zachwycony :) Pyta się kiedy będą się już uczyć :) Hania .. stwierdziła, że w szkole jest .. nudno.. ;) Nicolas cieszył się głównie ze spotkania z kolegami :)
Mam nadzieję, że taka chęć do nauki zostanie w nich na długo :) tak samo zresztą jak chęć do samego chodzenia do szkoły )
niedziela, 1 września 2013
kot Jerzy, Kot Jędrek króliczka Brunhilda :)
Czoraj ( mówiąc w języku Wiki ;)) mieliśmy gości :) więc chwalić się będę dzisiaj :)
O naklejkach firmy www.oklejaj.pl dziś - po upływie czasu mogę napisać, że jestem z nich mega zadowolona :) przez ten czas nic nie trzeba było doklejać, poprawiać.. i wszystko się trzyma :) a jak elegancko wygląda.
Koniec wakacji.. trzeba to jakoś uczcić :) no to były lody dla dzieci, pyszna kawa dla dorosłych :)
.. choć tak dzisiaj sobie pomyślałam, że w tym momencie jeszcze nie odczujemy tak szkoły.. Tylko Maciek jest "uczący się" .. Bo Maluchy zerówkowe :) ..ale wszystko wskazuje na to, że niedługo się to zmieni :) Za chwilę jeszcze prasowanie koszul, aparat przygotowany na poranne uwiecznienie uczniów :) I jesteśmy przygotowani :)
Dzisiaj odwiedzili nas przesympatyczni goście - Ania i Marcin z Wrocławia :) przywieźli dzieciom art. szkolne, kosmetyki, pluszaki ( kilka już ma nowych właścicieli - to była miłość od pierwszego wejrzenia :)) -nie mogłam odmówić :) inne czekają na pustych jeszcze łóżkach.. wszystko się przyda bardzo - jeszcze raz dziękujemy ślicznie :)
Na spacerze dzięki naszym chłopcom poznaliśmy "nową" markę samochodu :D
- forsche kariera :D:D
O naklejkach firmy www.oklejaj.pl dziś - po upływie czasu mogę napisać, że jestem z nich mega zadowolona :) przez ten czas nic nie trzeba było doklejać, poprawiać.. i wszystko się trzyma :) a jak elegancko wygląda.
Kolor ścian jest ciemnobłękitny :) Podczas odmalowywania ścian okazało się, że część ozdób tam umieszczonych odchodzi.. z tynkiem ( albo gładzią?? - w każdym razie to co odchodziło nie było grube, ale ślady widoczne..) .. znaczna część.., dwie ściany wyglądały strasznie.. na tej drugiej w pewnym momencie już nic nie odklejałam tylko zamalowywałam farbą, co w efekcie ostatecznym wcale nie wyglądało lepiej.. gorzej też nie :D
Na szczęście w tym tygodniu czekała na nas miła niespodzianka.. Sąsiadka przyniosła przesyłkę, która doszła podczas naszej nieobecności.. Otwierałam ją z ciekawością, bo nadawca zapowiadał się interesująco :)
Postanowiłam, że ani Hania ani Maciej nie dowiedzą się o nowych przybyszach :) Zgodnie z instrukcją arkusze wyjęte z tuby powędrowały pod dywan żeby się wyprostować.
Tymi pierwszymi zajęłam się sama. Idea jest super - Bobomy wycina się samodzielnie. Można je potem dopasować jak się gdzie i się podoba :)
Hani dzień wcześniej powiedziałam, że u niej w pokoju ktoś zamieszka :) że będzie miała bobomowych przyjaciół :):)
No i zamieszkało :)
Muszę przyznać, że bobomy idealnie pokryły wszystkie niedoskonałości :D dobrze się trzymają i nie widać pod spodem ani wypukłości ani wklęsłych "placków" :D A jak cudnie wyglądają.. bajecznie i fantastycznie :) Maciej stwierdził, że wyglądają jak "naprawdę namalowane" :)
Więcej zdjęć kolejnym razem, bo coś mi się zbuntowało i nie chce przesłać takich całościowych :D
Niespodzianka się udała :) Dzieci zachwycone :) ..choć Maciej prosił żeby na wysokości jego łóżka nic nie fruwało :) wymarzony TIR wystarczy :) ale to już lat " naście" :D:D
Kolejne bobomy czekają na nowych mieszkańców naszego Domu :) toż każdy chciałby mieć przyjaciela.. zwłaszcza w nowym miejscu :)
Koniec wakacji.. trzeba to jakoś uczcić :) no to były lody dla dzieci, pyszna kawa dla dorosłych :)
.. choć tak dzisiaj sobie pomyślałam, że w tym momencie jeszcze nie odczujemy tak szkoły.. Tylko Maciek jest "uczący się" .. Bo Maluchy zerówkowe :) ..ale wszystko wskazuje na to, że niedługo się to zmieni :) Za chwilę jeszcze prasowanie koszul, aparat przygotowany na poranne uwiecznienie uczniów :) I jesteśmy przygotowani :)
Dzisiaj odwiedzili nas przesympatyczni goście - Ania i Marcin z Wrocławia :) przywieźli dzieciom art. szkolne, kosmetyki, pluszaki ( kilka już ma nowych właścicieli - to była miłość od pierwszego wejrzenia :)) -nie mogłam odmówić :) inne czekają na pustych jeszcze łóżkach.. wszystko się przyda bardzo - jeszcze raz dziękujemy ślicznie :)
Na spacerze dzięki naszym chłopcom poznaliśmy "nową" markę samochodu :D
- forsche kariera :D:D
Subskrybuj:
Posty (Atom)








