Dziś dla Grzesia jeden z ważnych dni - test kompetencji trzecioklasisty :) Generalnie był zadowolony z siebie :) na wyniki musimy trochę poczekać :)
M. miał dzisiaj zdecydowanie gorszy dzień.. Próbował wykorzystywać to na zajęciach u Pani Marzenki - na szczęście ta kontroluje wszystko :) i na leniuchowanie nie pozwala..
Wczorajsze popołudnie upłynęło mi na poszukiwaniu żółtej koszulki/spódniczki ( ewentualnie sukienki) i rajstop :) Przeszłyśmy z Hanką wszystkie sklepy z odzieżą używaną i zwykłe w centrum i okolicach :) - nie bez trudu, ale udało się - na czwartkowym występie Hania będzie pięknym słonkiem :) -bo w tym celu potrzebny był żółty strój :)
Przechodząc obok teatru zauważyłam plakat informujący o przedstawieniu "Niekończąca się opowieść" - 1 czerwiec - :) Uznałam, ze to świetny pomysł na prezent z okazji Dnia Dziecka :) Bilety zarezerwowane - musimy je tylko odebrać do końca tygodnia.. mam nadzieję, ze zostaniemy potraktowani choć trochę ulgowo :)
wtorek, 21 maja 2013
niedziela, 19 maja 2013
Noc muzealna.. magiczna :)
Ja już dawno mówiłam, że wierzę w cuda :D I tym razem cud nastąpił :)
Z samego rana okazało się, że Pan Grzegorz, który raz na jakiś czas nam.. auto stawia na nogi jest w stanie zająć się nim.. Sebastian miał być w ciągu 15 minut w zakładzie, więc był :)
Okazało się, że faktycznie do naprawy był drobiazg, ale trwało to dość długo.. przed 11 dopiero wrócił do domu z naprawionym busem, ale w tym momencie ja już byłam przygotowana :) posprzątane, kanapki zrobione, owoce, picie w plecakach, jakieś koszulki na przebranie i kawa dla męża :)
Oczywiście nie było możliwość żebyśmy zdążyli na pierwsze warsztaty i przedstawienie, ale była duża szansa, że dzieciaki skorzystają z kolejnych warsztatów...
Najpierw - byliśmy w Ośrodku Działań Twórczych "Światowid". Dzieci próbowały zaprzyjaźnić się z gliną :)
Za długo jednak Maluchy nie posiedziały.. trzeba było wrócić na górę .. po odlewy.. zdecydowanie zostałam w tyle :D.. Weszłam do sali w trakcie poszukiwań.. Otóż okazało się.. , że "Zaginęły" odlewy gipsowe Nikiego.. To znaczy odlewy były - karta z jego imieniem również, ale młody twierdził, że to nie jego, że on miał inne.. Chodził więc z Panią i szukał coraz bardziej spanikowany.. Dobrze, że Pani w pewnym momencie zapytała co on miał.. I tu N. opisuje.. formę :) .. Baardzo sympatyczna Pani przyniosła formy, pokazała Nikiemu, że to właśnie jego skamieniałości, że wszystko pasuje :) Spakowaliśmy dzieła , podziękowaliśmy i poszliśmy coś zjeść :)
Było już dosyć późno i podjęliśmy decyzję, że jeszcze jedno miejsce i wracamy.. Przejrzeliśmy jeszcze raz informator i zdecydowaliśmy, że będzie to Humanitarium.. Bardzo dobra decyzja :)
Na początku tylko okazało się, że trzeba było rezerwować miejsca, o czym nie wiedziałam, ale Pan pocieszył czekających ( bo nie tylko my nie wiedzieliśmy o konieczności rezerwacji), że około 20 osób wchodzi bez rezerwacji, trzeba tylko odczekać swoje.. No to czekaliśmy :)..
Komary nas zjadały, ale uznaliśmy, ze warto..
Po ponad godzinie byliśmy 8 w kolejce.. drzwi się otworzyły, wywołano ludzi z rezerwacją.. i tu ok. - rozumiem.. ale za chwilę ludzie, którzy stali za nami zaczęli podchodzi z boku tak, że po minucie byłam jakoś z 30 w kolejce i bez perspektyw na wejście.. I tu Sebastian się zdenerwował.. Grzecznie aczkolwiek stanowczo powiedział co na ten temat sądzi.. Nie odezwał się nikt.. a nam się udało wejść jako pierwszym z tej grupy ( było już po 21..)
Wypróbowaliśmy wszystkiego co się dało i po uznaliśmy, że zgrana z nas paczka, bo każdy był najlepszy w czym innym :D ( Sebastian górował w rozpoznawaniu zapachów, Piotrek w równowadze, ja w refleksie, Maciek w szybkości). Ciekawe to było doświadczenie..
Mam nadzieję, że będą pamiętać ten dzień jako jeden z wyjątkowych :)
Bardzo się cieszę, że się udało! :)
Z samego rana okazało się, że Pan Grzegorz, który raz na jakiś czas nam.. auto stawia na nogi jest w stanie zająć się nim.. Sebastian miał być w ciągu 15 minut w zakładzie, więc był :)
Okazało się, że faktycznie do naprawy był drobiazg, ale trwało to dość długo.. przed 11 dopiero wrócił do domu z naprawionym busem, ale w tym momencie ja już byłam przygotowana :) posprzątane, kanapki zrobione, owoce, picie w plecakach, jakieś koszulki na przebranie i kawa dla męża :)
Oczywiście nie było możliwość żebyśmy zdążyli na pierwsze warsztaty i przedstawienie, ale była duża szansa, że dzieciaki skorzystają z kolejnych warsztatów...
Najpierw - byliśmy w Ośrodku Działań Twórczych "Światowid". Dzieci próbowały zaprzyjaźnić się z gliną :)
Kolejnym miejscem naszej dzisiejszej przygody była GA-PA Galeria Sztuki i Rzemiosła - tu zdania były podzielone co do tego co podoba nam się najbardziej :) wszystko było super, choć każdemu podobało się coś innego :)
Następnie udaliśmy się do pracowni ceramiki i szkła 4sztuki - tu mieliśmy możliwość zobaczyć jak powstaje kubek z gliny :) - te młodsze były bardziej zafascynowane gotowymi już produktami - kolorowymi, o przeróżnych kształtach; starsze dzieci natomiast z ciekawością obserwowały to co pokazuje Pani.
Postanowiliśmy się przenieść na drugą stronę Odry.. i to okazało się nie lada wyczynem.. sam przejazd nie - ale znalezienie w okolicach rynku miejsca do zaparkowania.. Udało nam się jednak znaleźć miejsce :)
Żeby nie było za łatwo - nie udało nam się znaleźć wszystkich planowanych pozycji z mapki :) rynek zeszliśmy z trzy razy wzdłuż w wszerz :) I dzieci i ja sama :) z fascynacją obserwowałam mnóstwo motocykli, których nie dało się nie zauważyć w okolicach samego rynku..
Muzeum Minerałów jednak udało nam się znaleźć :)
Po dotarciu do Galerii Awangarda i skorzystaniu z ich propozycji postanowiliśmy wracać na parking po drodze odwiedzając jeszcze jedno muzeum :) Była to dobra decyzja..
Po pierwsze - doszliśmy tam tuż po 17 - kiedy kolejka kończyła się tuż za schodami, a nie 200 metrów za bramą główną :)
Zdjęć nie mam bo robić nie można było.. ale dla dzieci było to ciekawe doświadczenie.- chodzi o Muzeum Człowieka, Katedra Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego..
Dzieci nie marudziły i nie jęczały wcale.. ja miałam na to ochotę.. :D nogi bolały mnie tak bardzo, że jedyne o czym marzyłam to. usiąść..
Czasu jedna na to nie było :) Posiłek po drodze i kolejne przemieszczenie się autem :) - tym razem celem było Muzeum Geologiczne :) Kolejny wspaniale spędzony czas :) - Dzieci z pomocą wykonały piękne odlewy skamieniałości niezwykłych zwierząt sprzed milionów lat.. :)
Potem zeszliśmy na dół ( masakra dla moich nóg).. -Tam Pani Ania odpowiadała na pytania, można było podotykać skał, skamieniałości.. i .. zęba niedźwiedzia jaskiniowego :)
.. wychodzi na to, ze bez obyło się bez skarg, ale nie tylko ja byłam zmęczona..
Było już dosyć późno i podjęliśmy decyzję, że jeszcze jedno miejsce i wracamy.. Przejrzeliśmy jeszcze raz informator i zdecydowaliśmy, że będzie to Humanitarium.. Bardzo dobra decyzja :)
Na początku tylko okazało się, że trzeba było rezerwować miejsca, o czym nie wiedziałam, ale Pan pocieszył czekających ( bo nie tylko my nie wiedzieliśmy o konieczności rezerwacji), że około 20 osób wchodzi bez rezerwacji, trzeba tylko odczekać swoje.. No to czekaliśmy :)..
Komary nas zjadały, ale uznaliśmy, ze warto..
Po ponad godzinie byliśmy 8 w kolejce.. drzwi się otworzyły, wywołano ludzi z rezerwacją.. i tu ok. - rozumiem.. ale za chwilę ludzie, którzy stali za nami zaczęli podchodzi z boku tak, że po minucie byłam jakoś z 30 w kolejce i bez perspektyw na wejście.. I tu Sebastian się zdenerwował.. Grzecznie aczkolwiek stanowczo powiedział co na ten temat sądzi.. Nie odezwał się nikt.. a nam się udało wejść jako pierwszym z tej grupy ( było już po 21..)
Wypróbowaliśmy wszystkiego co się dało i po uznaliśmy, że zgrana z nas paczka, bo każdy był najlepszy w czym innym :D ( Sebastian górował w rozpoznawaniu zapachów, Piotrek w równowadze, ja w refleksie, Maciek w szybkości). Ciekawe to było doświadczenie..
Mam nadzieję, że będą pamiętać ten dzień jako jeden z wyjątkowych :)
Bardzo się cieszę, że się udało! :)
piątek, 17 maja 2013
wrrr...
A takie piękne plany były... noc muzealna się zbliża.. udało mi się zarezerwować dla dzieciaków warsztaty ceramiczne, przedstawienie teatralne, wejście i warsztaty w Muzeum Geologicznym.. dzieciaki wiedziały, bardzo czekały.. i co?? NIC... bo dziś po raz kolejny zepsuł nam się bus :( Niby nic poważnego, ale Sebastian sam nic z tym nie zrobi, a mimo kilku czy kilkunastu telefonów nie znalazł nikogo kto by to dzisiaj naprawił, nie udało mu się również pożyczyć busa :/
Zła jestem bo to drugi raz kiedy auto pada nam tuż przed wyjazdem..
Chyba, że zdecydujemy się na pociąg.. ale pierwsze warsztaty o 10 więc żeby zdążyć z domu musielibyśmy wyjść około 7.15..
Mamy jeszcze kilka godzin na decyzję..
Hani po jednorazowej akcji z temperaturą nie było kompletnie nic...
Pogoda pozwala więc dzieci korzystają z uroków ciepłej wiosny :) - niemal codzienne wyjścia na rower, nigdy nie nudząca się trampolina i wracająca do łask piaskownica :) to jest to co dzieci lubią najbardziej :)
Grześ w poniedziałek i wtorek był na wycieczce szkolnej w Karpaczu - wrócił bardzo, bardzo zadowolony :)
Panie Krzysztofie :) - najserdeczniejsze podziękowania!
Zła jestem bo to drugi raz kiedy auto pada nam tuż przed wyjazdem..
Chyba, że zdecydujemy się na pociąg.. ale pierwsze warsztaty o 10 więc żeby zdążyć z domu musielibyśmy wyjść około 7.15..
Mamy jeszcze kilka godzin na decyzję..
Hani po jednorazowej akcji z temperaturą nie było kompletnie nic...
Pogoda pozwala więc dzieci korzystają z uroków ciepłej wiosny :) - niemal codzienne wyjścia na rower, nigdy nie nudząca się trampolina i wracająca do łask piaskownica :) to jest to co dzieci lubią najbardziej :)
Grześ w poniedziałek i wtorek był na wycieczce szkolnej w Karpaczu - wrócił bardzo, bardzo zadowolony :)
Panie Krzysztofie :) - najserdeczniejsze podziękowania!
niedziela, 12 maja 2013
:)
I wszystko już działa jak należy :) okazało się, że włączony był jakiś tryb, który blokował mi internet :)
Już kiedyś pisałam, że uwielbiam ten blog http://strong-mamong.blogspot.com/2013/05/rolling-stones.html jest w nim całą masa świetnych pomysłów :) ( z których czasem chętnie korzystam :))
Jakiś czas temu dzięki jej podpowiedzi udałam się do sklepu wszystko za 2 zł :D i co tam znalazłam: farbki w proszku i szablon. Z szablonu odrywa się odpowiedni element, pod którym znajduje się już klej. Fajna zabawa -choć bardziej dla tych starszych dzieci .. cena... całe 50gr :D Jutro wrzucę zdjęcia prac :)
Dziś widzę kolejny pomysł :)
Niestety pogoda zrobiła nam się kapiąca znowu .. a tuż przed południem okazało się, że H. ma wysoką gorączkę.. chodziła od dłużej chwili taka marudząca, że jej źle, że jej zimno.. nie pomyślałam, żeby sprawdzić jej czoło, bo nawet nie pamiętam kiedy ostatnio była chora/miała temperaturę..
Sebastian wyszedł z chłopcami na dwór, a ona została, leżała pod kocem, ja kończyłam sprzątać.. w pewnym momencie zaproponowałam jej założenie dodatkowych spodni jak jej aż tak zimno.. zgodziła się.. ubrałam, położyłam, znowu przykryłam.. wtedy powiedziała, ze boli ją głowa, że źle się czuje.. obstawiałam zmęczenie z powodu wczesnej pobudki ;) ( dzisiaj uznała ze 5.30 to jest akuratna godzina na śniadanie ;) pogłaskałam ją po czole i wtedy poczułam.. poszłam po termometr, jak wróciłam już właściwie spała.. i tak ponad 3 godziny..
Innych objawów brak.. potem jej przeszło po Ibumie.. wieczorem już było całkiem ok.. zobaczymy jak to jutro będzie wyglądać ..
Sprawdziłam dziś statystyki blogu.. niemal 13000 wejść.. Dziękuję że z nami jesteście :)
Już kiedyś pisałam, że uwielbiam ten blog http://strong-mamong.blogspot.com/2013/05/rolling-stones.html jest w nim całą masa świetnych pomysłów :) ( z których czasem chętnie korzystam :))
Jakiś czas temu dzięki jej podpowiedzi udałam się do sklepu wszystko za 2 zł :D i co tam znalazłam: farbki w proszku i szablon. Z szablonu odrywa się odpowiedni element, pod którym znajduje się już klej. Fajna zabawa -choć bardziej dla tych starszych dzieci .. cena... całe 50gr :D Jutro wrzucę zdjęcia prac :)
Dziś widzę kolejny pomysł :)
Niestety pogoda zrobiła nam się kapiąca znowu .. a tuż przed południem okazało się, że H. ma wysoką gorączkę.. chodziła od dłużej chwili taka marudząca, że jej źle, że jej zimno.. nie pomyślałam, żeby sprawdzić jej czoło, bo nawet nie pamiętam kiedy ostatnio była chora/miała temperaturę..
Sebastian wyszedł z chłopcami na dwór, a ona została, leżała pod kocem, ja kończyłam sprzątać.. w pewnym momencie zaproponowałam jej założenie dodatkowych spodni jak jej aż tak zimno.. zgodziła się.. ubrałam, położyłam, znowu przykryłam.. wtedy powiedziała, ze boli ją głowa, że źle się czuje.. obstawiałam zmęczenie z powodu wczesnej pobudki ;) ( dzisiaj uznała ze 5.30 to jest akuratna godzina na śniadanie ;) pogłaskałam ją po czole i wtedy poczułam.. poszłam po termometr, jak wróciłam już właściwie spała.. i tak ponad 3 godziny..
Innych objawów brak.. potem jej przeszło po Ibumie.. wieczorem już było całkiem ok.. zobaczymy jak to jutro będzie wyglądać ..
Sprawdziłam dziś statystyki blogu.. niemal 13000 wejść.. Dziękuję że z nami jesteście :)
sobota, 11 maja 2013
:) Wszystkiego najlepszego PATI !!!!
Na szczęście wiosna już całkowicie u nas zagościła :) Magnolia zaczyna przekwitać, za to w super rozwija się bez, tulipany i konwalie :)
Kilka dni temu przyszła tajemnicza przesyłka ;) okazało się, ze to dyplom - podziękowanie od firmy Roedl & Partner - firmy, która w ubiegłym roku organizowała konkurs plastyczny :)
Już niedługo urodziny obchodzić będzie P. :) W związku z tym, że podejrzewam, że tu zagląda.. żadnych szczegółów przed :) ale mam nadzieję, że niespodzianka się uda :)
Muszę się pochwalić :)
Sebastian zajął się sprzedażą świec zapachowych, dekoracji do domu, wosków do kominków zapachowych. Rzeczy są cudne, i nie do kupienia w zwukłym sklepie :)
Np świeczniki na każdą okazję i każdą porę roku :) Można tam włożyć dosłownie wszystko w zależności od pogody, nastroju, pory roku, tematu imprezy :)
Jakby ktoś chciał poznać bliżej, dotknąć, powąchać, zapraszam :) zwłaszcza że zbliża się dzień mamy :) a to fajny pomysł na prezent.
Udało nam się zarezerwować noclegi nad morzem w Gdańsku - baardzo się cieszę, bo warunki świetne a koszt jest dla nas do przyjęcia.. To druga połowa sierpnia i zgodzili się z nami jechać nasi cudowni wolontariusze :* Mamy jeszcze trochę czasu na oszczędzanie :)
eh.. mam problem z internetem u siebie w komputerze więc nie wiem z jaką częstotliwością uda mi się a najbliższym czasie coś tu zantotować.. :(
Kilka dni temu przyszła tajemnicza przesyłka ;) okazało się, ze to dyplom - podziękowanie od firmy Roedl & Partner - firmy, która w ubiegłym roku organizowała konkurs plastyczny :)
Już niedługo urodziny obchodzić będzie P. :) W związku z tym, że podejrzewam, że tu zagląda.. żadnych szczegółów przed :) ale mam nadzieję, że niespodzianka się uda :)
Muszę się pochwalić :)
Sebastian zajął się sprzedażą świec zapachowych, dekoracji do domu, wosków do kominków zapachowych. Rzeczy są cudne, i nie do kupienia w zwukłym sklepie :)
Np świeczniki na każdą okazję i każdą porę roku :) Można tam włożyć dosłownie wszystko w zależności od pogody, nastroju, pory roku, tematu imprezy :)
Jakby ktoś chciał poznać bliżej, dotknąć, powąchać, zapraszam :) zwłaszcza że zbliża się dzień mamy :) a to fajny pomysł na prezent.
Udało nam się zarezerwować noclegi nad morzem w Gdańsku - baardzo się cieszę, bo warunki świetne a koszt jest dla nas do przyjęcia.. To druga połowa sierpnia i zgodzili się z nami jechać nasi cudowni wolontariusze :* Mamy jeszcze trochę czasu na oszczędzanie :)
eh.. mam problem z internetem u siebie w komputerze więc nie wiem z jaką częstotliwością uda mi się a najbliższym czasie coś tu zantotować.. :(
PATRYCJA
W Dniu 18 Urodzin życzymy Ci:
subtelnej niecierpliwości wiosny,
łagodnego wzrastania lata,
cichej dojrzałości jesieni,
mądrości dostojnej zimy.
subtelnej niecierpliwości wiosny,
łagodnego wzrastania lata,
cichej dojrzałości jesieni,
mądrości dostojnej zimy.
niedziela, 5 maja 2013
Majówka dzień piąty :)
Odkryliśmy ( Pani Edyto po raz kolejny wielkie dzięki :)) cudne miejsce bardzo blisko Legnicy :) Sprawdziliśmy w Internecie, rano zadzwoniliśmy czy faktycznie można tam pojechać i skorzystać z atrakcji i przed 13 byliśmy gotowi do drogi :)
Mówię tu o www.osadadanieli.pl Jak piszą właściciele - Osada to raj dla miłośników przyrody. Miejsce pełne tajemnic i fascynujących krajobrazów, miejsce w którym możesz wypocząć i nabrać sił na łonie natury. :) I to zdecydowanie prawda :)
Hania na "dzień dobry" - otrzymała dużą dawkę szczęścia - Pani zaprosiła ją do pomieszczenia gospodarczego, gdzie miała okazję poznać trzytygodniowe kocięta :) była zachwycona :)
Niemniejszym zainteresowaniem cieszył się indyk - i nie nagnę tu faktów jeśli napiszę, że poza naszym Maćkiem żadne z dzieci indora wcześniej nie widziało :)
Tu główna atrakcja - karmienie danieli - udało się każdemu z dzieci ( i nie tylko ;)) z ręki nakarmić to mało dzikie zwierzę :)
Mówię tu o www.osadadanieli.pl Jak piszą właściciele - Osada to raj dla miłośników przyrody. Miejsce pełne tajemnic i fascynujących krajobrazów, miejsce w którym możesz wypocząć i nabrać sił na łonie natury. :) I to zdecydowanie prawda :)
Hania na "dzień dobry" - otrzymała dużą dawkę szczęścia - Pani zaprosiła ją do pomieszczenia gospodarczego, gdzie miała okazję poznać trzytygodniowe kocięta :) była zachwycona :)
Miejsce to bardzo polecam - ogrodzone, bezpieczne, ciche, z wieloma atrakcjami i takie.. blisko natury :) :) i co dla nas nie mniej ważne - nie drogie ;)
Majówka dzień czwarty :)
Trzeciego nie opiszę, bo .. chyba z powodu deszczowej pogody nastroje dzieci wyjątkowo chmurne.. siedzieliśmy w domu, a dzieciaki - łącznie z Maluchami wyjątkowo głośne, wyjątkowo kłótliwe, wyjątkowo konfliktowe.. na szczęście piątek minął szybko..
Sobota obudziła nas słonecznie :) Postanowiłam, że koniecznie trzeba wykorzystać dzisiejsze słońce i wczorajszy deszcz i ogarnąć kawałek ziemi z przodu domu od balkonem, bo zdecydowanie zawładnęły nim chwasty i ...cudne żółciutkie kwiaty - mlecze ;) ( niemal wielkie nieszczęście, że trzeba je usunąć ;))
W ferworze pracy: :) ( przypominam, że data jest ciągle w aparacie źle ustawiona ;))
Sobota obudziła nas słonecznie :) Postanowiłam, że koniecznie trzeba wykorzystać dzisiejsze słońce i wczorajszy deszcz i ogarnąć kawałek ziemi z przodu domu od balkonem, bo zdecydowanie zawładnęły nim chwasty i ...cudne żółciutkie kwiaty - mlecze ;) ( niemal wielkie nieszczęście, że trzeba je usunąć ;))
W ferworze pracy: :) ( przypominam, że data jest ciągle w aparacie źle ustawiona ;))
Pracowali wszyscy - Maluchy uzupełniły ziemię w doniczce, którą ktoś wykopał... ( łącznie z ich cebulkami kwiatów, które sadzili ostatnio ;/) , przenosiły chwasty na kupkę, Sebastian przerzedzał bez, usuwał większe chwasty ( ja miałam dość po metrze kwadratowym ;)) Chłopcy trochę pomagali przy usuwaniu chwastów tego kawałka a potem sprzątali ścieżkę
Udało nam się skończyć przed obiadem :)
Nie mamy jednak jeszcze za bardzo planów co dalej :) Choć pomysł jest - po prawej pod balkonem tulipany są i róże i borówka ( w tym roku nawet zakwitła :)) więc nie będziemy tego ruszać - może jakiś skalniak pomiędzy a na całej reszcie trawa :)
Po obiedzie niespodziewanie dostaliśmy zaproszenie na kawę/herbatę i pyszne rogaliki :) Pani Edytko - baaardzo dziękujemy :) Było super!! Dzieci wybiegane, umęczone usnęły szybciutko :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












